Dzisiaj po obiedzie krótki wypad do Czech. W
programie zwiedzanie „Skalnego Miasta” Adrspach oraz zakupy w przygranicznych sklepach. Co do „Skalnego
Miasta”, to jestem pod dużym wrażeniem. Parę lat temu miałem okazję oglądać
Błędne Skały w polskiej części Gór Stołowych. Podobały mi się, owszem, ale była
to tylko namiastka skalnych form z Adrspach. Po czeskiej stronie jest ich
znacznie więcej, no i są bardziej okazałe. Piaskowcowe formacje sprzed stu
milionów lat mają różnorodne, często wręcz fantastyczne kształty. Można tu
dopatrzeć się sylwetek słoni, głowy
cukru, postaci kochanków i tp. Trasa zwiedzania jest stosunkowo długa i
urozmaicona. Szczególną atrakcją jest tzw.
górne jezioro, do którego trzeba wspiąć się po dość stromych schodach.
Wcześniej trzeba jednak zapłacić w kasie 50 koron, żeby móc po dojściu do jeziorka
(300 x 20 metrów) wsiąść do dużej tratwy i przez kwadrans popływać po tym małym,
ale urokliwym akwenie.
W Domu Zdrojowym byliśmy już o 19.30. W holu sanatorium rozpoczynał się akurat koncert Janusza Kity, który wykonywał piosenki The Beatles, Grechuty i Niemena.