Strzyża - spotkanie z Adamowiczem

Paweł Adamowicz

Uczestniczyłem w spotkaniu Pawła Adamowicza z mieszkańcami Strzyży. Prezydent Gdańska przybył do IX LO w towarzystwie swoich zastępców i urzędników. Przedstawił pokrótce duże gdańskie inwestycje z ostatnich lat, np. budowę tunelu pod Martwą Wisłą. Trochę szerzej opowiedział o  bieżących i planowanych remontach oraz o budowie chodników i ścieżek rowerowych w naszej dzielnicy. Jeżeli chodzi o te ostatnie, to wkrótce ma powstać trasa rowerowa wzdłuż prawej strony al. Grunwaldzkiej - od ul. Braci Lewoniewskich do skrzyżowania z ul. Kołobrzeską.
Prezydent Gdańska zachęcał do wyrabiania Karty Mieszkańca. Mogą ją otrzymać osoby zameldowane w Gdańsku lub płacące tu podatki. Karta uprawnia m.in. do bezpłatnej wizyty w ZOO, ECS, na miejskiej pływalni czy na meczu Lechii. Oczywiście z każdej z tych atrakcji można skorzystać za darmo tylko raz w roku. Poza tym Paweł Adamowicz wręczył nagrody i wyróżnienia dla kilku osób wyróżniających się w działalności społecznej na rzecz dzielnicy. Pytań do prezydenta nie przewidziano. Można było natomiast wziąć udział w drugiej części spotkania, podczas której poszczególni wiceprezydenci w osobnych salach czekali na zgłaszanie zapytań od mieszkańców.
Było to 79 spotkanie z cyklu "Twoja dzielnica - Twój Gdańsk". Nie byłem na innych, ale chcę podkreślić, że  Paweł Adamowicz nie nawiązywał do kampanii wyborczej, jak zdarza się to innym kandydatom.
Paweł Adamowicz




Chleb Cejrowskiego

Chleb Kociewski

Cokolwiek  by mówić  i myśleć o Wojciechu Cejrowskim, to przyznać trzeba, że ma łeb do interesów. Sprzedaje nie tylko książki, herbatę, kawę i odzież, ale także chleb żytni na zakwasie. Ten ostatni reklamuje jako wypieczony z mąki z wyhodowanego przez siebie żyta na jego własnym polu, które kilka lat temu nabył na Kociewiu. Podobno nie stosuje żadnych nawozów ani nie bierze dotacji z UE.  Może i dotacji nie bierze, może i nie stosuje nawozów, ale nigdy nie uwierzę, że samodzielnie uprawia wspomniane pole.
Chleb Kociewski sygnowany nazwiskiem Cejrowskiego kosztuje 10 zł za 600 gram. Hm, za te pieniądze to ja wypiekam sobie trzy kilogramy chleba. Też na zakwasie! Ponadto z dodatkiem słonecznika, nasion dyni, siemienia lnianego, płatków owsianych i sezamu.
Niemniej jednak polecam chleb Cejrowskiego dla tych, którym nie chce się samodzielnie bawić w domowe wypieki, a chcą zjeść zdrowe pieczywo.

Pomożemy Bartkowi?



Początkowo chciałem zignorować tę wiadomość, gdyż sądziłem, że jest to typowe naciąganie na kasę, branie na litość i tp. Nagłówki bywają jednak mylące. Tym razem nie chodziło o pieniądze w sensie dosłownym. Wynika więc z tego, że warto  czytać wiadomości do końca. A oto wspomniana wiadomość:

Witam! Piszę w imieniu mojego syna, Bartka. Bartuś choruje na autyzm, ma podejrzenie epilepsji, a jego kontakt ze światem jest bardzo skomplikowany. Staramy się pomóc mu wszelkiego rodzaju terapiami, rehabilitacją i wszelką dostępną pomocą specjalistyczną, jednak jest to bardzo kosztowne. Kilka miesięcy temu na FB powstało wydarzenie, na którym wystawiane są książki, które zostały nam podarowane przez darczyńców. Całość wylicytowanych kwot wspiera subkonto Bartka w Fundacji Pomóc Więcej.  Nasza ogromna prośba: czy jest Pan w stanie podarować książkę z autografem, którą zamienimy na kilka godzin terapii dla Bartusia? Oczywiście, na aukcjach opisalibyśmy od kogo książki pochodzą. Z góry dziękuję chociaż za przeczytanie tej wiadomości do końca i rozważenie mojej prośby. Pozdrawiam w imieniu swoim i Bartka.

Jestem przekonany, że tego rodzaju inicjatywy warto wspierać. Pomagając potrzebującym, promujemy przy okazji swoją twórczość i przyczyniamy się do rozwoju czytelnictwa. Dla nas - mówię o autorach - jeden egzemplarz mniej czy więcej nie robi większej różnicy. A skoro można komuś pomóc, to dlaczego nie? Dlatego tą drogą upowszechniam powyższy apel. Gdyby ktoś z czytelników tego bloga - a wiem, że jest wśród nich trochę osób piszących - chciał wspomóc tę inicjatywę, to proszę zajrzeć tutaj: https://www.facebook.com/groups/NoWezCosPrzeczytajDlaBartka/  

Cóż tam, panie, w polityce?

Jarosław Kaczyński

A "cóż tam, panie, w polityce?", że zacytuję mistrza Wyspiańskiego. Sławomirowi Nitrasowi z PO zabrano połowę pensji na okres trzech miesięcy za zakłócanie obrad Sejmu, a w szczególności - za przerywanie przemówienia premiera Morawieckiego, który występował w obronie Beaty Szydło i Elżbiety Rafalskiej. Opozycja zgłosiła bowiem wniosek o ich odwołanie.  Marszałek Kuchciński obliczył nawet, że Nitras aż 39 razy przerywał premierowi. Cóż za skrupulatność! Sprawa ciekawa jest o tyle, że Mateusz Morawiecki mówił znacznie więcej o osiągnięciach rządu jako całości niż o zasługach swoich współpracownic.  A tak na marginesie, to nie przypominam sobie, żeby finansowo ukarany został poseł Jarosław Kaczyński, który niegdyś wszedł na mównicę sejmową i zabrał głos "bez żadnego trybu", wyzywając opozycję od kanalii i zdradzieckich mord.
Z drugiej zaś strony sceny politycznej patrząc, zawieszono w prawach członka PiS  Stanisława Piętę. Ten  konserwatywny poseł, katolik i wzorowy - jak się wydawało -  mąż wdał się w romans ze swoją współpracownicą. Naobiecywał jej mnóstwo rzeczy, a potem po prostu wystawił ją do wiatru. Ta zaś, jak każda porzucona kobieta, postanowiła się odegrać i całą sprawę nagłośniła w mediach. Niby nic nadzwyczajnego, ale kolejny mit "Polaka katolika" legł w gruzach. Jak to powiedział Ryszard Kalisz:  Wiem, że poseł Pięta mimo zewnętrznej kreacji konserwatywnego wizerunku lubi ładne dziewczyny. (...) Stasio Pięta tylko na zewnątrz był taki "skrajny" - w rzeczywistości to normalny mężczyzna.
Teraz pytanie ogólne: ilu polityków działa na pokaz, a ilu z wewnętrznego przekonania do swoich racji? Nieważne, czy więcej jest takich czy innych po lewej lub po prawej stronie. Po prostu - przyjrzyjmy się im...

RPA - nie tylko safari

  Do Warszawy wyjechaliśmy   pociągiem   "Lubomirski" o 10.12 z dwudziestominutowym   opóźnieniem. Mieliśmy jednak spory zapas c...

Posty