Inauguracja PKM



Pociąg retro

Przez blisko dwie godziny stałem wczoraj w kolejce po darmowe bilety na inauguracyjne przejazdy pociągami Pomorskiej Kolei Metropolitarnej. Właściwie staliśmy we dwóch, bo w drugiej godzinie wspomógł mnie kolega Artur. Jedna osoba mogła otrzymać maksymalnie dwa zestawy biletów, upoważniające do przejazdu na trasie Strzyża- Port Lotniczy oraz z powrotem. We dwóch mieliśmy więc łącznie 8 biletów. Połowę z nich przekazałem synowi i synowej. Łącznie rozdano dziesięć tysięcy darmowych biletów, z czego większość wczoraj. Pozostała pula rozeszła się dzisiaj do piętnastej.



Nasze bilety ważne były na godzinę czternastą, czyli na drugi przejazd (nie licząc zerowego kursu dla oficjeli). Odjazd nieco się opóźnił, gdyż wysiadanie i wsiadanie kilkuset pasażerów nie szło tak sprawnie, jak organizatorzy sobie wymarzyli. Z każdym kursem więc opóźnienie wzrastało. Zajęte były miejsca zarówno siedzące, jak i stojące. Pociąg zwalniał na mijanych przystankach (Niedźwiednik, Brętowo, Jasień, Kiełpinek, Matarnia), ale się na nich nie zatrzymywał. Czas przejazdu wyniósł 17 minut. Wzdłuż linii kolejowej stało mnóstwo przygodnych obserwatorów. Wielu z nich robiło zdjęcia. Szczególne zainteresowanie wzbudzał przejazd pociągu retro, ciągniętego przez buchającą dymem lokomotywę.



Przyznać trzeba, że trasa PKM jest bardzo atrakcyjna pod względem widokowym. Jadąc od strony Strzyży mijamy zajezdnię tramwajową, Sanktuarium Miłosierdzia Bożego przy ul. Gomółki, Most Weisera, kościół MBNP w Brętowie, zbiorniki wodne przy Słowackiego, na Jasieniu i w Kiełpinku, a także wiele odcinków leśnych, poprzetykanych tu i ówdzie malowniczymi ogrodami działkowymi.



Jestem przekonany, że na co dzień PKM nie będzie tak zatłoczona jak w dniu inauguracji. Ba, dobrze będzie, jeżeli zajęte będą chociaż miejsca siedzące. 

P.S. 

W trakcie inauguracji PKM miały być wręczone nagrody laureatom konkursu fotograficznego  pt. "Jak PKM zmieniła moje miasto". Brałem w nim udział, ale skoro nie otrzymałem żadnej informacji, to uznałem, że po prostu moje zdjęcia nie spodobały się jury. Tym większe więc było moje zdziwienie, gdy przeczytałem dzisiaj na portalu Gazety Wyborczej, że zostałem jednym z pięciu nagrodzonych.

Na pierwszym planie panie z personelu PKM

Mnóstwo obserwatorów na każdym przystanku

 

Strzyża


Kolejka po darmowe bilety PKM

Peron PKM Strzyża

Peron PKM Rębiechowo

Zbiornik Srebrniki

Brętowo

Strzyża

Strzyża - lokomotywa pociągu retro

Pamiątkowy bilet PKM

Awers pamiątkowego biletu PKM

Pamir - przed wyprawą



Wyprawa do Tadżykistanu i Kirgizji, połączona z przejazdem słynną Pamir High Way, już na dwa tygodnie wcześniej, przysparza nam dodatkowych wrażeń. Im bliżej wyjazdu z Gdańska i wylotu z Kaliningradu, tym więcej niespodzianek. Niedawno zmieniono godzinę odlotu samolotu z Moskwy do Ufy. Przedwczoraj zaś przedstawicielka Ural Airlines poinformowała mnie telefoniczne, że lot z Ufy do Duszanbe został odwołany. Tym samym została zachwiana cała konstrukcja naszej podróży, składająca się przecież z trzech  następujących po sobie lotów. O problemie powiadomiłem  inicjatora wyprawy Wojciecha Dąbrowskiego. Ten doświadczony podróżnik i tym razem znalazł wyjście z sytuacji. Wyszukał mianowicie inne połączenie do Duszanbe: Kaliningrad - Moskwa - Czelabińsk. Zaproponował to rozwiązanie liniom lotniczym Ural (również w moim imieniu). Po kilku godzinach bilety zostały przebukowane. Różnica dotyczy nie tylko trasy, ale też czasu. Po pierwsze, z Kaliningradu wylecimy już 10 września (nie będziemy więc tam nocować), a po drugie, w Duszanbe będziemy o jeden dzień wcześniej. Ominie nas też nocleg w Ufie. Oby nie było kolejnych negatywnych zaskoczeń...



Ciekawostką jest fakt, że o odwołaniu lotu z Ufy poinformowano mnie w języku rosyjskim, zaś o przebukowaniu biletu na inny termin dowiedziałem się dziś o 5.14 rano w języku angielskim. Dodam, że oba wymienione języki są mi znane jedynie po łebkach. Niestety...

Nalewka i bułki z wiśniami



Dzisiaj nie będę pisał o trasach rowerowych, lecz o przetworach z wiśni. Dżemy i soki miałem zrobione już wcześniej. Teraz przyszła kolej na nastawienie nalewki wiśniowej. Ponieważ jednak zostało mi nieco wiśni, postanowiłem wykorzystać je do upieczenia bułeczek. Tu pochwalę się, że wyszły mi całkiem nieźle. Szybko więc będą skonsumowane. Na degustację nalewki przyjdzie mi jednak jeszcze długo poczekać :).

Gdyby kogoś interesował przepis na te bułeczki, to zaczerpnąłem go z tej strony. 








 

P.S. Kolejny wypiek wiśniowych bułeczek z okazji urodzin Żony

 

 

 






Westerplatte i Walentynowicz


Wisłoujście

Dzisiaj przejechałem 35 kilometrów na rowerze. Tymczasem, ku mojemu zdziwieniu, Endomondo wykazało 47 kilometrów, w dodatku wykres początkowej części trasy zupełnie nie pokrywa się z rzeczywistością. Faktycznie jechałem ze Strzyży przez Wrzeszcz do Nowego Portu. Tu GPS już się odnalazł i dalszą drogę pokazał zgodnie ze stanem faktycznym. Z Nowego Portu do Wisłoujścia popłynąłem promem (bilet dla pieszego kosztuje 2 zł, dla samochodu osobowego 6 zł). Samej twierdzy nie zwiedzałem, gdyż stosunkowo niedawno tam byłem. Przejechałem tylko obok bramy, po czym popedałowałem na sam cypel Westerplatte, do najdalszego miejsca dostępnego dla cywilów. Droga powrotna prowadziła ładną ścieżką rowerową wzdłuż ulicy Sucharskiego. Na Przeróbce trochę musiałem kluczyć, gdyż remont Siennickiej nieco utrudnia bezkolizyjne poruszanie się. We Wrzeszczu zatrzymałem się na chwilkę na skwerze przy ul. Waryńskiego, aby zrobić fotkę odsłoniętemu trzy dni temu pomnikowi Anny Walentynowicz.

Od niedawna promy przystań promowa Polferries znajduje się po stronie Westerplatte

 

Zajezdnia tramwajowa w Nowym Porcie

Prom przez Martwą Wisłę

Twierdza Wisłoujście

Latarnia w Nowym Porcie

Wiadomo :)

Twierdza Wisłoujście

Westerplatte - teren wojskowy

Pomnik Anny Walentynowicz

Wylot do Argentyny

Argentyna - planowana trasa objazdu Za chwilę wyruszam w jedną z najdłuższych podróży. Jej pierwszy   etap    to nie tylko   pokonan...

Posty