poniedziałek, 12 listopada 2018

Setna rocznica pełna podziałów


Pomnik J. Piłsudskiego w Gdańsku

W sobotę o godzinie dwudziestej TVP 1 nadała orędzie prezydenta Dudy, równolegle zaś w TVP Info prezydent przemawiał na żywo podczas odsłonięcia pomnika Lecha Kaczyńskiego. Kwadrans później na TVP 1 rozpoczęła się transmisja koncertu ze Stadionu Narodowego, a w tym samym czasie TVP Info pokazywała oficjeli składających kwiaty pod pomnikiem Lecha Kaczyńskiego. Kompletny brak synchronizacji w  przededniu tak ważnego  święta! A swoją koncert był piękny. Brawa dla wykonawców!

Co do do wczorajszych obchodów setnej rocznicy odzyskania niepodległości, to na pewno nie spodobało mi się potraktowanie Donalda Tuska przez organizatorów uroczystości. Pół biedy z tym, że stał gdzieś w piątym rzędzie (Jacek Sasin twierdził,  że sam sobie wybrał takie miejsce), ale nie mogę zrozumieć, dlaczego prezydent Duda nie wymienił go podczas swojego przemówienia. A przecież był to tak naprawdę jedyny ważny gość spoza rządowego establishmentu. Przewodniczący Rady Europejskiej, a nie jakiś anonimowy polityk opozycji.  Wydawałoby się, że różnice poglądów nie powinny być barierą dla elementarnej kultury. Nie każdy jednak ma, jak widać, odpowiednią klasę.

Czy można sobie wyobrazić u nas spotkanie przywódców Rosji, USA, Francji, Niemiec i innych potęg, tak jak miało to miejsce wczoraj w Paryżu? Można, ale na pewno nie przy obecnym układzie politycznym. Prezydent Emmanuel Macron miał odwagę powiedzieć, że patriotyzm jest dokładnym przeciwieństwem nacjonalizmu, a nacjonalizm jest jego zdradą. Czy ktoś słyszał podobne stwierdzenia z ust naszego prezydenta, premiera lub prezesa rządzącej partii? Ja nie! Może jednak nieuważnie słuchałem, więc proszę o podesłanie ewentualnych cytatów. Widziałem natomiast nacjonalistów kroczących tuż za rządowym marszem, palących flagę UE, wykrzykujących nienawistne hasła i odpalających race. A miały być przecież tylko biało czerwone flagi…

 Nie tak wyobrażałem sobie setną rocznicę odzyskania niepodległości…
P.S. Na szczęście w wielu miejscach, w tym w Łodzi i w Gdańsku obchody Dnia Niepodległości przebiegały godnie i z należytą oprawą.

sobota, 10 listopada 2018

Gdańskie świętowanie


Obchody Święta Niepodległości w Gdańsku rozpoczęły się już dzisiaj. W dzielnicy Strzyża przed pomnikiem Józefa Piłsudskiego na skwerze nieopodal skrzyżowania al. Grunwaldzkiej i Wojska Polskiego o godz. 10.30 zgromadzili się przedstawiciele wojska, Związku Piłsudczyków Rzeczypospolitej Polskiej, samorządu, konsulatów i innych instytucji. Niejako przy okazji odbyło się ślubowanie uczniów Liceum Ogólnokształcącego Mundurowego Spartakus.

Kwiaty przed pomnikiem marszałka Piłsudskiego składało bardzo wiele delegacji i postaci znanych z racji funkcji pełnionych obecnie lub w przeszłości. To ostatnie podkreślenie dotyczy zwłaszcza Tadeusza Fiszbacha. Nie wszyscy pewnie pamiętają, ale Fiszbach był niegdyś pierwszym sekretarzem KW PZPR w Gdańsku oraz sygnatariuszem Porozumień Sierpniowych. Wiązanki kwiatów złożyli także konsulowie Francji, Rosji i Ukrainy. Ci sami konsulowie, nieco później, w towarzystwie innych osób, wypuścili w niebo gołębie. Symboliczne znaki pokoju.
    Cała uroczystość trwała około jednej godziny. Po jej zakończeniu chętni mogli spróbować żołnierskiej grochówki, kawy lub herbaty. Atmosfera była naprawdę świąteczna. Wśród zgromadzonych nie zauważyłem żadnych ekscesów ani oznak wrogości. Nasuwa się tu nieuchronnie pytanie: czy w skali ogólnopolskiej nie można byłoby w tak piękny sposób obchodzić setnej rocznicy odzyskania niepodległości? Wiem, jestem naiwny...










Pomnik Józefa Piłsudskiego w Gdańsku


Ugrzeczniony Mercury

Freddie Mercury

Byliśmy wczoraj z żoną w Multikinie na filmie „Bohemian Rhapsody”. Opowiada on o historii zespołu Quuen ze szczególnym uwzględnieniem postaci Freddiego Mercure'go. W filmie siłą rzeczy nie można zawrzeć wszystkiego, tym bardziej w przypadku tak bogatego w wydarzenia życia piosenkarza. Niemniej jednak dobrze byłoby pozostawać w zgodzie z faktami. Tymczasem twórcy filmu szli czasami na skróty.
W filmie Freddie Mercury przyznaje się kolegom z Quuen do tego, że jest chory na AIDS niedługo przed koncertem Live Aid na rzecz głodujących dzieci w Etiopii. Odbył się on na stadionie Wembley w 1985 roku. Powszechnie natomiast wiadomo, że Mercury dowiedział się o swojej chorobie dopiero dwa lata później. Podobnie rzecz ma się z poznaniem przyjaciela i kochanka. Jim Hutton pojawił się w życiu piosenkarza w 1985 roku, w filmie zaś spotykają się po raz pierwszy znacznie wcześniej.
Poza tym postać wielkiego piosenkarza jest w filmie nieco zbyt wygładzona. Wiadomo bowiem,  że jego życie było o wiele bardziej bujne i rozrywkowe niż to pokazano. Niemniej jednak warto było iść na ten obraz do kina, choćby ze względu na dużą ilość dobrej muzyki. Piosenki ze wspomnianego koncertu Live Aid zaprezentowane w końcówce filmu nikogo chyba nie pozostawiły obojętnym.
P.S. Załączone zdjęcia pomnika F. Mercure'go miałem okazję zrobić kilka lat temu w szwajcarskim Montreux. Artysta miał w tym mieście jedną ze swoich rezydencji.



środa, 7 listopada 2018

Przed Dniem Niepodległości


Mamy niezłe zamieszanie z obchodami setnej rocznicy odzyskania niepodległości. Parę tygodni temu rządzący wymyślili, że skoro 11 listopada wypada w niedzielę, to warto zrobić wolne w poniedziałek dwunastego, żeby Polacy odpoczęli po hucznych obchodach Święta Niepodległości. Nic to, że sądy miały wyznaczone terminy rozpraw, że w urzędach zaplanowane były takie czy inne spotkania, a pracodawcy mieli wcześniej ustalone grafiki pracy. Ktoś coś zasugerował, ktoś inny napisał na kolanie odpowiednią ustawę a Sejm ją niemal bezkrytycznie przyklepał. Potem Senat naniósł poprawki i dzisiaj izba niższa parlamentu ponownie zajęła się tą sprawą, akceptując oczywiście wszystkie senackie zastrzeżenia. Prezydent, który  już wcześniej zapowiedział, że ustawę podpisze, uczynił to niezwłocznie. Trudno zresztą było spodziewać się czegoś innego…
Podobnie rzecz ma się z tzw. marszem niepodległości. Najpierw prezydent Duda zaprosił wszystkich do udziału w marszu, a potem powiedział, że sam nie weźmie w nim udziału. Kiedy zaś okazało się, że  maszerować będą w nim niemal wyłącznie członkowie ONR, a ponadto prezydent Warszawy ogłosiła wycofanie zgody na ten marsz, prezydent RP w porozumieniu z premierem ogłosili, że organizują marsz państwowy. Ten zaś, jak wiadomo, ma pierwszeństwo przed wszystkimi innymi i Hanna Gronkiewicz-Waltz nie może go zakazać.
Takie chaotyczne działania na pewno nie dodadzą splendoru tej ważnej rocznicy i nie wystawią najlepszego świadectwa rządzącej obecnie ekipie. Było naprawdę mnóstwo czasu na ułożenie precyzyjnego scenariusza obchodów tak istotnego dla Polaków święta. No, ale na szczęście pomnik Lecha Kaczyńskiego wykonano w terminie i jego odsłonięcie na placu Marszałka Józefa Piłsudskiego nastąpi już 10 listopada. Nie na darmo odpowiednio wcześniej wojewoda mazowiecki zabezpieczył ten plac ze względów - nomen omen - bezpieczeństwa…
Mimo wszystko miejmy nadzieję, że ten symboliczny dzień – 11 listopada – przebiegnie w miarę godnie i w miarę spokojnie. Jeżeli bowiem my sami nie uczcimy go należycie i - zamiast jednoczyć się - będziemy kłócić się i dzielić  między sobą, to zrobimy tylko prezent naszym wrogom. A chyba nie o to nam chodzi…

Złoty człowiek


W Galerii Palowej Muzeum Miasta Gdańska (ratusz przy ul. Długiej) trwa dwumiesięczna wystawa pod nazwą „Dziedzictwo Wielkiego Stepu”. W jej skład wchodzą arcydzieła sztuki jubilerskiej pochodzące z wykopalisk na terenie Kazachstanu. Eksponaty pochodzą zarówno ze starożytności, jak też średniowiecza i czasów współczesnych. Udostępniło je Muzeum Narodowe Kazachstanu w ramach projektu „Trakt Złotego Człowieka po muzeach świata”.  Wystawa będzie wędrować po świecie przez trzy lata. Jej pierwszym etapem jest jednak Gdańsk.
Wśród kilkudziesięciu drobnych złotych i pozłacanych przedmiotów uwagę zwracają dwie pełnowymiarowe sylwetki zrekonstruowanych na podstawie wykopalisk archeologicznych „złotych ludzi”. Dotychczas na terenie Kazachstanu znaleziono osiem  miejsc pochówku z takimi artefaktami.
Wstęp dla posiadaczy Karty Mieszkańca bezpłatny. Inni płacą 6 zł za bilet normalny lub 3 zł za ulgowy. Wystawa czynna jest do 10 grudnia. Na zachętę zamieszczam kilka fotek, które siłą rzeczy nie w pełni odzwierciedlają  walory eksponatów (zakaz używania flesza).

Złoty człowiek