poniedziałek, 15 stycznia 2018

Ziemkiewicz łaskawy dla lewicy


Rafał A. Ziemkiewicz (Niezlomni.com)

Chyba jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się pochwalić jednocześnie tygodnik Do Rzeczy i Rafała A. Ziemkiewicza. Wiem oczywiście, że ani Lisicki ani Ziemkiewicz nie czytają mojego bloga, ale mimo to podzielę się swoimi spostrzeżeniami.
Rzecz dotyczy numeru drugiego Do Rzeczy, a dokładniej rzecz ujmując (ciągle ta "rzecz" ciśnie mi się na usta) felietonu "Gonić Jaruzelską" i artykułu "Powrót Millera?". Oba teksty popełnił Rafał A. Ziemkiewicz. Znając jego poglądy, można by przypuszczać, że dowali córce generała i byłemu premierowi postkomunistycznego rządu. Tymczasem jest odwrotnie. Ziemkiewicz broni Monikę Jaruzelską przed zemstą za winy ojca, wyrażającą się dążeniem do odebrania jej odziedziczonej po nim willi. Podkreśla przy tym, że nie kieruje się osobistą sympatią do córki generała, choć nie ukrywa faktu znajomości z nią. Ja mu wierzę.
W publicystycznym materiale dotyczącym lewicy Rafał A. Ziemkiewicz dostrzega zdroworozsądkowe podejście Leszka Millera do bieżącej polityki. Docenia jego trzeźwe spojrzenie na bieżące przepychanki. Ba, sugeruje nawet, że Miller mógłby ponownie zostać twarzą lewicy.  W tym miejscu prawicowy czytelnik może poczuć się nieco zdezorientowany. Jak to? Ziemkiewicz promuje starego komucha?! Nie, nie promuje! Po prostu dostrzega polityczne walory Millera. Wie, że jest to polityk zrównoważony, doświadczony i rozsądny. Żeby nie być gołosłownym, zacytuję Ziemkiewicza: "(...)wspomnienie czasów, gdy rządził Polską - z obecnej perspektywy, na tle następców, wydają się one wzorem racjonalności i odpowiedzialności za państwo".
Morał? Jak się chce, to można pisać o ideowych przeciwnikach bez jadu i nienawiści.

środa, 10 stycznia 2018

Paszporty nie dla Kurskiego



Jacek Kurski (Wikipedia)
Obejrzałem wczoraj transmisję z ceremonii wręczania Paszportów Polityki. Kilka dni wcześniej oglądałem Galę Mistrzów Sportu. Co  łączy te dwa dość różne, choć od dawna znane wydarzenia? Przede wszystkim to, że do niedawna można je było obejrzeć w Telewizji Polskiej. W tym roku zaś Galę Mistrzów Sportu transmitował Polsat, a Paszporty Polityki wręczano przy kamerach TVN. Pierwszą z tych imprez TVP przekazała Polsatowi w zamian za prawa do transmisji z piłkarskich mistrzostw Europy (2020) i świata (2018 i 2022), z drugiej zaś zrezygnowała ze względów politycznych, bo przecież Polityka jest tygodnikiem opozycyjnym.

Za kilka dni odbędzie się 26. Finał WOŚP. Też nie obejrzymy go w telewizji publicznej, lecz w TVN. To nie jedyne zresztą duże imprezy, z których telewizja pod wodzą Jacka Kurskiego bądź to zrezygnowała, bądź to pozwoliła przejąć innym stacjom. Od dwóch lat nie ma już w TVP  gali z wręczania Wiktorów. Mazurską Noc Kabaretową przejęła w ubiegłym roku TV Puls, zaś rok wcześniej Płocka Noc Kabaretowa trafiła do Polsatu. Ostatni festiwal piosenki polskiej w Opolu odbył się co prawda pod szyldem TVP, ale pamiętamy przecież, ile było przy tym zawirowań.

Reasumując, coraz więcej znaczących wydarzeń kulturalnych i sportowych znika z anteny telewizji publicznej. W tej sytuacji domaganie się od widzów płacenia abonamentu i górnolotne słowa o jakiejś misji zakrawają na żart.

sobota, 6 stycznia 2018

Trzech Króli z korsarzem



Gdański korsarz
Jak co roku ulicami Gdańska przeszedł orszak Trzech Króli. Mimo siąpiącego deszczu frekwencja była duża. Ulice Piwna, Tkacka, Długa i Długi Targ były wręcz zatłoczone. W tradycyjnym marszu wzięło udział sporo rodzin z małymi dziećmi. Na czele orszaku szedł - jakżeby inaczej - Sławomir Ziembiński. Gdyby ktoś nie wiedział: korsarz, a nie pirat! Dyrygował ruchem i chętnie pozował do zdjęć. 
Jeżeli ktoś ma chęć i czas, to polecam krótki filmik, który nakręciłem podczas tego wydarzenia.

piątek, 29 grudnia 2017

Dziwne praktyki DPD



O dziwnych praktykach kurierów DPD pisałem już kilka lat temu. Wtedy chodziło o rzekome zostawianie awiza w skrzynce pocztowej, podczas gdy w rzeczywistości kurier nie przebywał nawet w danej okolicy. Dzisiaj miałem do czynienia z innym przypadkiem wymigiwania się od prawidłowego wykonania usługi.
Oczekiwałem na malutką przesyłkę (kartę SIM od operatora telefonii komórkowej). Z historii przesyłki na stronie DPD wynikało, że została ona wydana kurierowi do dostarczenia o godz. 9.52. Jednakże już minutę później pojawił się komunikat informujący, że przesyłka nie została doręczona z powodu złego adresu. Zawrócono ją więc do magazynu.
Ki diabeł? - pomyślałem sobie. Skąd w ciągu jednej minuty kurier dowiedział się o błędnym adresie? Żeby się tego dowiedzieć, zadzwoniłem na infolinię DPD. Konsultantka stwierdziła, że adres jest właściwy. Na pytanie, dlaczego w takim razie przesyłka została w magazynie oddziału w Gdańsku, zamiast być w drodze do mojego mieszkania, odrzekła bezradnie, że nie wie. Po chwili dodała, że może nie zmieściła się do samochodu. To już mnie całkiem rozwaliło: koperta z kartą SIM nie zmieściła się do auta kuriera?!
Koniec końców otrzymałem zapewnienie, że paczuszka dotrze do mnie drugiego stycznia. Pożyjemy, zobaczymy... Niemniej po raz kolejny DPD ma u mnie duży minus.

środa, 27 grudnia 2017

Ściema z Ceneo



Zainteresowałem się ostatnio smartfonem  XIAOMI Redmi Note 5A Prime.  Zajrzałem zatem na Ceneo, żeby zorientować się w cenach tego sprzętu. Zdziwiła mnie znaczna rozpiętość cenowa - od 599 do 899 zł za sztukę. Rozumiem różnicę ceny rzędu stu czy stu pięćdziesięciu złotych w zależności od sklepu, ale żeby wynosiła ona aż 300 zł, czyli w tym konkretnym przypadku jedną trzecią wartości? Wydało mi się to co najmniej dziwne. Zagłębiłem się więc w specyfikacje prezentowane przez poszczególne sklepy. No i po raz kolejny przekonałem się o słuszności powiedzenia, iż diabeł tkwi w szczegółach...
Okazało się, że smartfon w niższej cenie to nie był wcale XIAOMI Redmi Note 5A Prime, jak wynikało z nagłówka anonsu, lecz XIAOMI Redmi Note 5A.  Typowa zmyłka. Sprzedawca liczy zapewne, że trafi na mało spostrzegawczych klientów, dla których istnienie lub brak określenia "prime" nie zrobi żadnej różnicy. Tymczasem różnica między obu smartfonami jest znaczna. W tym z "prime" mamy do dyspozycji aparat przedni o rozdzielczości 16 MPx i ośmiordzeniowy procesor Qualcom Snapdragon 435. Zaś w tym pozbawionym tego określenia aparat ma tylko 13 MPx i procesor czterordzeniowy Snapdragon 425. Pierwszy ma czytnik linii papilarnych, drugi nie ma. I tak dalej, i tak dalej...
Tak więc warto być dociekliwym i  uważnie czytać specyfikacje nabywanego sprzętu, żeby nie dawać się nabierać przez niektórych handlowców, zwłaszcza tych nie grzeszących nadmiarem etyki.