sobota, 9 grudnia 2017

Premierzy mojego życia



J. Kaczyński w Gdańsku

Po paru miesiącach mówienia o restrukturyzacji rządu zaczęło się wreszcie coś dziać. I to od razu z wysokiego pułapu, bo pierwsza zmiana dotyczy premiera. Wiemy już, że na tym stanowisku Beatę Szydło zastąpi Mateusz Morawiecki, dotychczasowy wicepremier i minister finansów. Można z dużą dozą pewności założyć, że Morawiecki wkrótce gruntownie przemebluje skład rady ministrów. Nie ulega jednak wątpliwości, że nad całością nadal będzie czuwał i dyrygował wszystkim Jarosław Kaczyński.

Przy okazji ostatniej zmiany na stanowisku premiera uświadomiłem sobie, że Mateusz Morawiecki jest dwudziestym czwartym szefem rządu w ciągu mojego życia. Latom mojego dzieciństwa i młodości towarzyszyły portrety Cyrankiewicza i Jaroszewicza, notabene najdłużej rządzących premierów  w całej historii Polski po 1918 roku. Palmę pierwszeństwa dzierży tu oczywiście Józef Cyrankiewicz, który spędził na tym stanowisku łącznie (szefem rządu był pięciokrotnie)  20 lat.  Jego następca Piotr Jaroszewicz rządził przez jedną dekadę, podczas której wraz z faktycznym przywódcą Edwardem Gierkiem z mniejszym lub większym powodzeniem realizowali hasło: "Żeby Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatniej". Lata osiemdziesiąte to epoka krótkotrwałych premierów, których nazwiska - może poza Jaruzelskim, Rakowskim i Kiszczakiem - mało komu co mówią. Ja sam jak przez mgłę pamiętam Messnera i Pińkowskiego, o Babiuchu nie wspominając..

W III RP mamy już szesnastego premiera (faktycznie było ich 17., ale W. Pawlak dwukrotnie). Różnie można ich oceniać. Zależy to nie tylko od ich faktycznych osiągnięć, ale też od preferencji politycznych oceniających. Dla mnie osobiście najbardziej wyraziści byli w kolejności: Mazowiecki, Cimoszewicz, Oleksy, Miller, Marcinkiewicz i Szydło. Nie znaczy to jednak, że zawsze pochwalałem ich politykę. Nie miałem natomiast i nie mam sentymentu do Suchockiej, Pawlaka, Bieleckiego czy Kaczyńskiego, nie mówiąc już o Kopacz. A co z najdłużej rządzącym po 1989 roku? - może ktoś zapytać. Otóż co do Tuska moje uczucia są bardzo ambiwalentne. 

Donald Tusk - jeszcze nie był premierem...

czwartek, 7 grudnia 2017

Murzyn zrobił swoje...



Zupełnie przypadkowo natknąłem się na informację o zamknięciu serwisu Wiadomości24.pl: Serwis dziennikarstwa obywatelskiego Wiadomości24.pl, uruchomiony w 2006 roku, kończy działalność. Jego właściciel, Polska Press Grupa, uzasadnia, że witryna notowała coraz niższą popularność, bo internauci wolą zamieszczać wiadomości na portalach społecznościowych.

Ponadto na stronie serwisu ukazał się 22 września taki oto komunikat: Internet i świat zmieniły się w ciągu tych 11 lat, gdy otwieraliśmy Wiadomości24. Dziennikarstwo obywatelskie nie jest dziś tym samym, więc nadszedł czas na zmiany. Dlatego chcemy Wam podziękować za Wasze zaangażowanie w budowanie serwisu i poinformować, że zdecydowaliśmy o zakończeniu działania w tym miejscu. Za trzy miesiące zaprosimy Was pod nowy adres i do współpracy w nowej formule, która – jesteśmy o tym przekonani – znacznie lepiej odpowie na potrzebę dzielenia się informacjami, jak i dotarcia z nimi do zainteresowanych odbiorców.

Rozumiem motywy podjęcia takiej decyzji, ale wydaje mi się, że w dobrym tonie byłoby wysłanie chociażby zdawkowych maili do wszystkich współpracowników. Przecież to nic nie kosztuje, a może spowodować zupełnie inny odbiór. W obecnym stanie rzeczy można odnieść wrażenie, że redakcja postąpiła według starego porzekadła "Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść". Osobiście współpracowałem z serwisem przez osiem lat, zamieszczając w tym czasie 134 artykuły i 21 galerii zdjęć. Wiele z nich było wyróżnionych. Nie o mnie tu jednak chodzi. W przeciągu 11 lat istnienia serwisu swoje materiały zamieściło tu ponad siedem tysięcy osób.

sobota, 2 grudnia 2017

Oliwskie iluminacje


Dla tych, którzy nie będą mieli okazji odwiedzić w najbliższym czasie parku w Gdańsku Oliwie, proponuję obejrzenie paru migawek z dzisiejszego "odpalenia" świątecznych iluminacji. Miejscowych i okolicznych znajomych oraz czytelników tego bloga zachęcam natomiast do spaceru po parkowych alejkach.

Szopka z piasku





Pałac Opatów



Park w Oliwie











Pełnia księżyca

środa, 29 listopada 2017

Potrzebna szybka pomoc!!!

Raczej rzadko zdarza mi się apelować z tego miejsca o jakąkolwiek pomoc. Tym razem jestem jednak przekonany, że warto. Liczy się czas! Gabrysia musi dostać lek o wartości pół miliona złotych do 8 grudnia! Pomóżmy, jeśli możemy, a jeśli nie - to chociaż udostępniajmy ten apel. Więcej szczegółów można znaleźć w ostatnim numerze "Angory"



wtorek, 28 listopada 2017

Rosyjski niedżwiedż


Żołnierze WOT

Nie lubię późnej i słotnej jesieni. Dzień jest krótki i ciemny. Nie chce się wychodzić na dwór. Siłą rzeczy patrzy się więc w okienko telewizora. Tymczasem telewizyjne kanały informacyjne raczej sprzyjają depresyjnym nastrojom. Z jednej strony  słyszymy o osiągnięciach ministra Macierewicza w zakresie rozwoju sił Wojsk Obrony Terytorialnej, z drugiej zaś dowiadujemy się, że Rosja rozmieści w okręgu kaliningradzkim rakiety Iskander, które w ciągu ośmiu minut mogą dotrzeć do Warszawy. Co w przypadku takiej sytuacji mogą zdziałać najdzielniejsi nawet żołnierze WOT? Położyć się na ziemi i zakryć uszy? A  tak przy okazji - po co właściwie niektórzy nasi politycy prowokują Rosję? Putin jest jaki jest, ale nie przypominam sobie, aby zapowiadał agresję wobec naszego kraju. A trzeba pamiętać, że już od osiemnastu lat ma decydujący wpływ na rosyjską politykę. Nie wygląda też na szaleńca. Po co więc to nieustanne  straszenie rosyjskim niedźwiedziem?

środa, 22 listopada 2017

PKP Intercity raz jeszcze



Psioczyłem niedawno na PKP Intercity. Tymczasem firma ta nie zawsze jest bezduszna. Otrzymałem właśnie spóźnioną odpowiedź na moją ostatnią reklamację (sporządzono ją w ostatnim dniu trzydziestodniowego terminu, potem przeleżała się parę dni na poczcie). Jak wynika z treści pisma - za opóźnienie pociągu otrzymam nie tylko odszkodowanie w wysokości 25 procent wartości biletu kolejowego, ale też pełną kwotę za niewykorzystany bilet na autokar, na który nie zdążyłem w wyniku spóźnienia pociągu. W sumie będzie to 198 złotych, a więc niebagatelna kwota, jeśli chodzi o podróże krajowe.
Powinienem się cieszyć z pozytywnego załatwienia sprawy i nie drążyć dalej. Nie daje mi jednak spokoju świadomość faktu, że moja pierwsza reklamacja (złożona drogą internetową) dotycząca tego samego tematu została w całości odrzucona. Dlaczego wtedy nie brano pod uwagę  możliwości zwrotu pieniędzy za utracony bilet na połączenie autobusowe, a teraz raptem stało się to możliwe? Czy tylko dlatego, że teraz dołączyłem oryginały biletów do reklamacji i osobiście zaniosłem ją do punktu kasowego PKP Intercity? A może znaczenie ma to, kto rozpatruje daną reklamację? Za pierwszym razem była to p. Ewa, a za drugim p. Małgorzata. Ta pierwsza napisała w uzasadnieniu negatywnej decyzji: Rozumiemy Pana niezadowolenie spowodowane opóźnieniem ww. pociągu oraz niedogodności z nim związanych, niemniej jednak brak jest podstaw do wypłaty odszkodowania. Druga zaś nie tylko znalazła podstawy, ale też dodała uprzejmą formułkę: Jest nam przykro z powodu trudności podczas podróży.