wtorek, 23 czerwca 2015

Zapałki i inne formy zbieractwa

Uważni czytelnicy mojego bloga (o ile tacy są :) ) zauważyli zapewne, że mam manię zbieractwa, Trudno bowiem nazwać kolekcjami te szczątkowe ilości monet, banknotów, otwieraczy do butelek, znaczków pocztowych, starych książek,opakowań po chlebie norweskim,  map  i radzieckich kopert, które gdzieś tam upycham po kątach. No może za wyjątkiem miniaturek alkoholi, których zebrałem już 274 sztuki i nie zamierzam na tym poprzestać. 

Wracając do wspomnianej na początku manii zbieractwa, to  przyznać muszę szczerze, że do dziś nie wiedziałem nawet, że mam już tyle różnorodnych pudełek z zapałkami. Ot, kiedy trafiła się okazja, to wrzucałem do szuflady kolejną sztukę i prawie natychmiast o niej zapominałem. Dzisiaj, korzystając z tego, że deszczowa aura odstręcza od jazdy rowerem, zinwentaryzowałem  swój zapałczany zbiór. Jeżeli kogoś to interesuje, to zapraszam do obejrzenia zdjęć.




















4 komentarze:

  1. Rzeczywiście, sporo tego. Ja zbieram tylko książki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książek też troszkę mam, ale wymienianie około półtora tysiąca tytułów lub robienie zdjęć okładek byłoby nieco nużące, zwłaszcza dla oglądających :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kilka starych monet, kilkadziesiąt 2-złotówek, kilkanaście magnesów ze świata, no i mnóstwo książek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książki najważniejsze. Inne zainteresowania pojawiają się i mijają, a zamiłowanie do książek towarzyszy mi przez całe świadome życie.

    OdpowiedzUsuń