czwartek, 25 czerwca 2015

Tadżykistan - przewodnik z uwagami



Dawid Dudek - Tadżykistan

W ramach przygotowań do wyprawy do krajów Azji Centralnej nabyłem za 30 zł przewodnik zatytułowany Tadżykistan Przewodnik globtrotera. Jego autorem oraz wydawcą jest Dawid Dudek. Niestety, mam sporo zastrzeżeń do tej publikacji.



Po pierwsze książeczka jest bardzo skromna objętościowo (82 strony tekstu), a tym samym uboga w treść. Wśród informacji w niej zawartych przeważają dane dosłownie skopiowane z Wikipedii. Oto dwa wymowne przykłady:



Str. 21 - Umowa między Rosją a Tadżykistanem przewiduje dzierżawę ziemi na okres 49 lat. Rosyjska baza traktowana jest jako gwarant stabilności w wyniszczonym i narażonym na agresję z różnych stron kraju i czynnik, który pobudzi do życia gospodarkę. Rząd Tadżykistanu liczy ponadto na znaczną pomoc finansową i strukturalną. Powołanie do życia rosyjskiej bazy pozwoliło na umorzenie Tadżykistanowi znacznego długu zagranicznego wysokości kilkuset milionów dolarów.



Str. 8 - Słabą stroną gospodarki jest brak dostatecznej liczby dróg, z których te położone w obszarach górskich umożliwiają podróż tylko w okresie letnim. W ostatnich latach, przy pomocy z zagranicy, zrealizowano kilka dużych inwestycji infrastrukturalnych m.in. oddanie do użytku w sierpniu 2007 mostu granicznego z Afganistanem na rzece Piandż, otwarcie drogowego przejścia tadżycko-chińskiego (Kulma–Karasu), budowę drogi Duszanbe-Chorog, ukończenie tunelu pod przełęczą Anzob (przy współudziale Iranu), który pozwoli na całoroczny ruch samochodowy ze stolicy do drugiego pod względem wielkości miasta Chodżentu.



Po drugie wiele informacji jest nieścisłych, na przykład dotyczących historii stolicy Tadżykistanu. Autor pisze "Samo miasto powstało bowiem dopiero w 1924 roku i wtedy nazywane (sic!) zostało Duszanbe. Pomijając literówkę w słowie nazwane stwierdzić trzeba, że pierwotnie miasto nazywało się Duszambe. Nazwa ta funkcjonowała w powszechnym obiegu nawet wtedy, gdy oficjalnie miasto nazywało się Stalinabad. Używał jej zresztą sam Ryszard Kapuściński, choćby w zbiorze reportaży "Kirgiz schodzi z konia".



Wśród wymienionych linii lotniczych, którymi można dolecieć do Duszanbe, brakuje np. Ural Airlines, które umożliwiają przeloty z Kaliningradu. Odczułem też niedosyt, jeżeli chodzi o informacje dotyczące możliwości noclegów (brak adresów hoteli, hosteli i ewentualnych kwater) oraz cen żywności.



Nie wiem też, dlaczego autor z uporem nazywa miejscowość Iszkaszim Iszkoszmi.



W rozdziale "Podróżowanie po kraju" brakuje mi informacji o możliwości wypożyczenia samochodu, a wiem skądinąd, że można to zrobić, często z kierowcą.



Reasumując, publikacja Dawida Dudka nie jest warta swojej ceny. Zresztą nie tylko ta. W sieci znalazłem bowiem wiele krytycznych uwag  także o przewodniku po Gruzji pióra tego samego autora.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz