wtorek, 28 maja 2013

I po czołgu...



Czołg przed willą Rekin w Gdańsku

Był sobie czołg. Stał na poboczu od wielu lat i nikomu nie wadził. Wprost przeciwnie – stanowił miejscową atrakcję. Komuś jednak przeszkadzał, bo oto urzędnicy gdańskiego magistratu postawili właścicielowi ultimatum: albo płaci za zajęcie pasa drogowego 500 złotych rocznie, albo dostanie dziesięciokrotnie wyższą grzywnę. W tej sytuacji Jerzy Janczukowicz, bo o nim mowa, zdecydował się wywieźć zabytkowy T 34 poza granice niegościnnego Gdańska.

Wspomniany czołg stał od około dziesięciu lat przy płocie willi „Rekin” nieopodal skrzyżowania ulicy Piastowskiej i Hołdu Pruskiego. W żaden sposób nie utrudniał ruchu, gdyż nie zajmował chodnika, lecz nieużywany do niczego fragment pobocza.

Urzędnicy tłumaczą się, że w świetle prawa czołg stał nielegalnie. Istotnie, art. 39. Ust. 1 ustawy o drogach zabrania umieszczania w pasie drogowym obiektów i urządzeń nie związanych z potrzebami ruchu drogowego. Jednakże ust. 3 tego samego artykułu dopuszcza w uzasadnionych przypadkach umieszczanie wspomnianych urządzeń i obiektów po uprzednim otrzymaniu zgody od zarządcy drogi. A zatem przy odrobinie dobrej woli można byłoby chyba nie stosować aż tak rygorystycznie obowiązującej litery prawa. Wszak wiele pasów naszych dróg zajmują krzyże upamiętniające śmiertelne ofiary wypadków drogowych. Nie słyszałem jednak jakoś  o tym, aby zarządcy dróg domagali się ich usunięcia bądź uiszczenia opłaty za „samowolne zajęcie pasa drogowego”.

Żyję już troszkę na tym świecie, więc doskonale wiem, że łatwiej zmienić  ustrój niż wyplenić pewne biurokratyczne nawyki. Biurokracja miała się dobrze w PRL i tak samo dobrze czuje się w obecnej (nie wiem, której już z kolei) RP.  Niestety…

1 komentarz:

  1. W obronę czołgu zaangażowało się wielu internautów. Po wielu dyskusjach osiągnięto wreszcie porozumienie. Szczegóły w audycji Radia Gdańsk: http://www.radiogdansk.pl/index.php/audycje-rg/tu-i-teraz/item/2840-wojna-o-czolg-z-gdanska-oliwy.html

    OdpowiedzUsuń