poniedziałek, 8 października 2012

Zdrowotne przynudzanie



Od soboty boli mnie gardło. Prawdopodobnie jest to spowodowane piątkową wyprawą do Wielkiego Lipnika. Najpierw, jadąc pod górę, spociłem się, a podczas zjazdu w dół zostałem owiany chłodnym górskim powietrzem. Kupiłem w aptece jakieś pastylki do ssania, choć stojący obok gość radził mi „walnąć setę z pieprzem”.
Pogoda zmienna: trochę słońca, nieco deszczu i sporo chmur. Nie wybrałem się na dłuższą wycieczkę, więc z braku lepszego zajęcia zacząłem przyglądać się mojej karcie ordynacyjnej, czyli dokumentowi, z którym każdy kuracjusz musi zgłaszać się na poszczególne zabiegi. Zaciekawiły mnie między innymi takie  wskazówki:
Samowolne przedłużanie czasu trwania zabiegu ponad normę określoną przez lekarza jest niedopuszczalne i szkodliwe dla zdrowia.
W czasie kąpieli proszę nie zanurzać ciała poniżej przepisowego poziomu.
Hm, nie wiem jak można sobie samowolnie przedłużyć zabieg, skoro czasu jego trwania skrupulatnie pilnuje personel. Poza tym nie bardzo rozumiem, dlaczego może być szkodliwe dla zdrowia np. dłuższe niż 15 minut leżenie w solance czy też poddawanie się masażowi, nie wspominając o gimnastyce. A już zupełnie nie mam pojęcia, jaki jest przepisowy poziom zanurzania ciała. 
Prezentacja elementu Abolito
Jak już wspominałem, niemal codziennie w sanatoryjnej świetlicy odbywają się jakieś pokazy. Dzisiaj prezentowała się firma Integral, a konkretnie dwie jej przedstawicielki (Ewa i Kamila), które zaznaczyły na wstępie, że są zatrudnione na stanowisku „specjalista magnetoterapii”.  Nie zmienia to oczywiście faktu, że wykonują taką sama pracę jak wszyscy inni przedstawiciele handlowi. Ale do rzeczy – panie podzieliły się rolami. Jedna prezentowała urządzenie Abolito (producent Renaissance), a druga mówiła o chorobach, które przy jego pomocy można leczyć. Nie będę ich wymieniał, bo chodzi o te same, co w przypadku Vioforu czy polaryzatora biostymulacyjnego BIOV2, o których niedawno pisałem. Nie kwestionuję przydatności magnetoterapii w terapii różnych schorzeń. Możliwe, że pomaga doraźnie, ale na pewno nie wyleczy do końca. Tak czy inaczej, te urządzenia nadal są zbyt drogie. Najtańszy zestaw jaki dzisiaj oferowano kosztował prawie dwa i pół tysiąca złotych.
Po zakończeniu prelekcji i pokazu uczestnicy otrzymali bransoletki z magnetytu, plastry Kinoki na stopy, a małżeństwa dodatkowo opaskę stawowo-mięśniową.
Pisanie o kolejnych prezentacjach artykułów prozdrowotnych mnie samego już nudzi, a co dopiero mówić o potencjalnych czytelnikach.  Dlatego tylko pokrótce wspomnę o drugim dzisiejszym pokazie. Tym razem „czarowała” nas pani Danuta, przedstawicielka firmy Medivers, która usiłowała przekonać nas do poduszki i maty masującej produkowanej przez niemiecką Casadę. Opisywanie działania głowic masujących i dobroczynnego wpływu na nasz organizm promieniowania kamieni nefrytowych zajęło jej prawie półtorej godziny. W ramach obiecanego w zaproszeniu „gwarantowanego prezentu” wręczyła każdemu uczestnikowi spotkania mikroskopijną paczuszkę żelków Haribo. Jeśli chodzi o ceny, to w ramach wyjątkowej promocji oferowała poduszkę za 1490 i matę za 2890 złotych. Nie przekonała mnie…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz