czwartek, 5 lipca 2012

Dyskryminacja wapniaków

Miejsce - poczekalnia przed gabinetem naczelnika jednego z gdańskich urzędów skarbowych.
Osoby – uczestnicy programu Powiatowego Urzędu Pracy w Gdańsku „Bliżej pracy”.
Cel – zdobycie stażu w organach fiskusa.
Na drugim piętrze sporego biurowca spotyka się dziesięć osób ze skierowaniami z urzędu pracy. Część z nich snuje się po długim korytarzu, a część siedzi na krzesełkach na wprost drzwi do sekretariatu naczelnika. Wśród tej dziesiątki jest dwóch facetów i osiem kobiet. Inny podział to wiek: trzy osoby  są po pięćdziesiątce, a reszta ma dużo, dużo mniej. Wiadomo, że miejsca są tylko dla trójki z nich. Jakie więc będą kryteria wyboru? Młoda dziewczyna przepytuje swojego rówieśnika z nazwisk ważnych funkcjonariuszy urzędu i ze znajomości poszczególnych referatów. Jedna z pań w wieku mocno balzakowskim zastanawia się, co ma właściwie powiedzieć podczas rozmowy.
- Trzydzieści lat przepracowałam w jednym miejscu. Firma się rozpadła i to wszystko – rozkłada ręce.
Kilka minut po dziewiątej zaczynają się rozmowy. Przed oblicza pań naczelniczek wzywani jesteśmy w kolejności alfabetycznej. Wchodzę jako trzeci. Zaczyna się standardowo.
- Niech pan coś powie o sobie. Dlaczego zdecydował się pan na staż właśnie w urzędzie skarbowym?
- Ponieważ otrzymałem takie skierowanie z urzędu pracy – odpowiadam zgodnie z prawdą.
- Jest pan przynajmniej szczery – komentuje jedna  z pań. – A czym się pan zajmował? – pyta, przeglądając jednocześnie moje CV.
Na usta ciśnie mi się stwierdzenie, że przecież wszystko jest napisane w moim  życiorysie, ale powstrzymuję się i w skrócie relacjonuję przebieg mojej dość bujnej i meandrującej ścieżki zawodowej.
- No dobrze – przerywa mi jedna z „przesłuchujących”. – Pan ma takie duże doświadczenie i chce się panu zaczynać u nas od stażu? Ja rozumiem, że skierował pana tu urząd pracy, ale może pan przecież odmówić.
- Nie, dobrowolnie nie odmówię – stwierdziłem stanowczo.  – Rozumiem, że mój wiek stoi na przeszkodzie? – dopytałem.
- Ależ nie! – usłyszałem stanowcze zaprzeczenie. – Ten program jest przecież skierowany także dla osób po pięćdziesiątce. Proszę poczekać na korytarzu.
W przeciągu pół godziny cała nasza dziesiątka rozmowę wstępną, bo trudno nazwać ją kwalifikacyjną, miała już za sobą. Decyzja o przyznaniu staży zapadła jeszcze szybciej. Otrzymały je dwie dziewczyny i jeden chłopak. Najstarsza z tych osób miała 27 lat.  OK, ich szczęście. Skoro jednak program zakłada, iż prawo do stażu mają: Zarejestrowani w gdańskim PUP bezrobotni będący w szczególnej sytuacji na rynku pracy (osoby do 25. roku życia, osoby pow. 50. roku życia”,  to chyba warto byłoby zachować jakieś proporcje i przyjąć choć jedną osobę z tego górnego pułapu. W przeciwnym razie program aktywizacji zawodowej osób po pięćdziesiątce pozostanie tylko na papierze. A swoją drogą jestem ciekaw, ile z przewidzianych w gdańskim PUP 175 miejsc stażowych im przypadnie…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz