niedziela, 13 sierpnia 2017

Migawki z 753 Jarmarku św. Dominika



Kolejna wizyta na Jarmarku św. Dominika. Nie miałem takiego "szczęścia" jak wczoraj Lech Wałęsa i nie spotkałem Wojciecha Cejrowskiego. Być może ten ostatni jako prawdziwy katolik dzień święty święci i nie handluje swoimi książkami w niedzielę. Tego nie wiem... Niemniej jednak nie widziałem go, mimo iż dwukrotnie w ciągu półtorej godziny przemierzyłem ulicę Długą.
Co do samego jarmarku, to wspominam lata osiemdziesiąte (pierwszy raz byłem tutaj w 1983 r.), kiedy impreza ta była okazją do zrobienia konkretnych zakupów. Jak wiadomo, w sklepach były najczęściej puste haki i takież półki. Za sprzętem rtv czy agd tworzyły się długie społeczne kolejki. Tymczasem na jarmarku można było często nabyć potrzebne elementy wyposażenia kuchni, łazienki czy salonu. To samo dotyczyło książek. Do dzisiaj mam w swojej biblioteczce trzytomowy Słownik Języka Polskiego nabyty na Jarmarku św. Dominika.
Obecnie jarmark to przede wszystkim atrakcja turystyczna. Zakupy robimy przecież głównie w galeriach i hipermarketach. Tu nabywamy co najwyżej pamiątki i uzupełniamy swoje kolekcje na targu staroci. No i jest jeszcze okazja do najedzenia się. Na terenie jarmarku znajdziemy mnóstwo stoisk z rozmaitymi potrawami, niekoniecznie lokalnymi. Króluje bowiem góralski oscypek, litewski chleb czy węgierski langosz. Można też oczywiście zaspokoić głód pajdą chleba ze smalcem, golonką, pieczoną kiełbasą, pierogami czy bigosem. Trzeba jednak mieć świadomość, że tanio  nie będzie.
Jest też spory wybór piw i win. W tym sezonie widać dużo stoisk z ekologicznym winem owocowym. Rzecz jasna, jest możliwość degustacji. Butelka takiego wina kosztuje od 25 do 28 zł. Ja tradycyjnie zostaję przy piwie, więc na Targu Węglowym zamawiam Specjala z kija za jedyne 6 zł.
A tutaj trochę obrazków z tegorocznego jarmarku:




























 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz