niedziela, 20 sierpnia 2017

Arcybiskup Głódź o degradacji generałów


Leszek Sławoj-Głódź

Z arcybiskupem Leszkiem Sławojem-Głódziem nie zawsze było mi po drodze. Miałem i mam do niego sporo zastrzeżeń. Nie chodzi nawet o zarzucane mu skłonności do nadużywania mocnych trunków (przydomek Flaszka-Głódź nie wziął się przecież z powietrza) czy złe traktowanie podległych duchownych. Nie podoba mi się jego wyniosły styl bycia, zamiłowanie do luksusu i niektóre poglądy. Nie znaczy to jednak, że nie doceniam obecnego metropolity gdańskiego, choć nie ukrywam, iż   o wiele bardziej ceniłem jego poprzednika arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego. Nie o tym chcę jednak teraz pisać...
Tym razem chcę bowiem pochwalić postawę arcybiskupa. Chodzi o jego wypowiedź w związku z planowaną ustawą umożliwiającą pośmiertne zdegradowanie generałów Jaruzelskiego i Kiszczaka. Leszek Sławoj-Głódź poszedł bowiem pod prąd obecnej polityki, krytykując pomysł zemsty na zmarłych przywódcach PRL. "Kto nie żyje, niech odpoczywa w pokoju" - powiedział między innymi. Dodał też, że: Trzeba zostawić ten temat. To otwieranie pola do dyskusji. A pożytku z tego będzie niewiele.
Trzeba mieć dużo złej woli i politycznego zaślepienia, żeby się z tym nie zgodzić. A słychać już głosy, że arcybiskup kolaborował z komunistami, a nawet, że był agentem SB. Trudno nie zadać sobie pytania, dlaczego u nas głos rozsądku tak często jest lekceważony, wykpiwany i wręcz nienawidzony? Przecież tak na zdrowy rozum rzecz biorąc, zdegradowanie zmarłych generałów nic im nie zaszkodzi. Wzbudzi natomiast - jak obawia się arcybiskup - wiele dyskusji i otworzy kolejne pole społecznego konfliktu. A tych ostatnich chyba mamy już po uszy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz