środa, 8 czerwca 2016

Wyszedłem po piwo...


Wańka-wstańka

Nie będę ukrywał, że wpadłem do Biedronki tylko po piwo. Jakoś tak się jednak złożyło, że zanim doszedłem do stoiska z produktami przemysłu browarniczego, natrafiłem na kosz z książkami. Niewiele już ich było, w dodatku mocno wymieszane. Wśród nich lektury dla dzieci, pozycje z zakresu science fiction, jakieś powieści mało znanych autorów i ...  Wańka-wstańka, czyli wywiad rzeka z mistrzem tego gatunku Januszem Rolickim. Rozmowę ze znanym dziennikarzem przeprowadził Krzysztof Pilawski, a książka ukazała się nakładem wydawnictwa Demart przed zaledwie trzema laty. Cena tej pozycji na stronie wydawnictwa wynosi  33,92 zł. W księgarniach internetowych można ją nabyć trochę taniej, ale i tak za drogo. Tymczasem w Biedronce zapłaciłem za nią jedynie 4,99 zł. Tom liczy 328 stron, zawiera sporo zdjęć i ma twardą okładkę.



Co do zawartości merytorycznej, to na razie  przeczytałem tylko fragmenty, ale jestem przekonany, że nie będę żałował tego zakupu. Z pisarstwem Janusza Rolickiego zetknąłem się bowiem już w roku 1990. Do dzisiaj stoją na mojej półce głośne swego czasu książki: Edward Gierek:Przerwana dekada (wyd. Fakt) i Edward Gierek. Replika, prawda do końca (wyd. BGW). Janusz Rolicki miał oczywiście już wcześniej pokaźny dorobek, ale właśnie te tytuły spowodowały, że stał się rozpoznawalny publicznie, no i znacznie poprawił się jego status materialny. Jak sam przyznaje we wspomnianej rozmowie z Krzysztofem Pilawskim, na "Gierku" zarobił miliard złotych (przed denominacją). Dzięki temu stać go było na wybudowanie segmentu w Warszawie, zakup mazdy i wyprawę z córką na narty w Alpy. A to tylko niektóre ciekawostki z życia blisko osiemdziesięcioletniego dziennikarza...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz