środa, 27 maja 2015

Akademia Pomorskie Centrum Edukacyjne i martwe dusze



Rzadko koresponduję z urzędem miejskim, toteż zdziwiłem się nieco, gdy otrzymałem przesyłkę z Wydziału Rozwoju Społecznego Urzędu Miejskiego w Gdańsku. Jednak moje zdumienie sięgnęło zenitu, gdy zapoznałem się z treścią pisma. Urzędnicy wspomnianego wydziału chcieli wiedzieć, czy w ubiegłym roku byłem słuchaczem szkoły policealnej na kierunku technik informatyk w prywatnej placówce o dość oryginalnej nazwie Akademia Pomorskie Centrum Edukacyjne Szkoła Policealna.

Do tej pory nigdy nie słyszałem o takiej szkole, a tym bardziej nie mogłem być jej słuchaczem. A tak na marginesie, to swoją edukację (może niespecjalnie chwalebną, ale jednak) zakończyłem w 1989 roku. Zainteresowałem się więc bliżej tym ewidentnym przypadkiem wykorzystania moich danych osobowych i poszperałem nieco w sieci. Długo nie musiałem szukać, gdyż wujek Google od razu podsunął mi artykuł "Szukają martwych dusz w prywatnych szkołach", który kilka dni temu opublikowany został na portalu Trojmiasto.pl.  Jak się okazało, podobnych przypadków jest mnóstwo. Dziwię się tylko, że ten oszukańczy proceder funkcjonuje do tej pory, a dyrektor wspomnianej placówki pozwala sobie na buńczuczne wypowiedzi.

Stanowczo zaprzeczam, jakoby ten stan rzeczy był efektem jakichkolwiek nielegalnych działań z naszej strony - mówi we wspomnianym artykule Katarzyna   Turowska-Zakrzewicz, po czym atakuje urzędników - Wydział Urzędu Miejskiego masowo rozsyła do słuchaczy zapytania dotyczące udziału w zajęciach, robiąc to bezprawnie i poza wiedzą Akademii PCE SP.  Nasi słuchacze to w przeważającej części osoby w starszym wieku i każde pismo urzędowe powoduje ich zaniepokojenie. Działanie Urzędu Miejskiego odbierają jako dyskryminujące.

Jeśli o mnie chodzi, to działania urzędu miejskiego uważam za słuszne i konieczne. Mało tego - powinny być one zainicjowane znacznie wcześniej.
P.S. Prawie rok później sprawa ma dalszy ciąg

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz