czwartek, 9 kwietnia 2015

Biesiada w kolibie



Grzaniec

Kuracjusze i turyści potrzebują rozrywki. Górale chętnie pomagają im zaspokoić tę potrzebę, przy okazji obdzierając ich nieco z nadmiaru "dutków". Niezłym pomysłem na przyciągnięcie gości są tzw. biesiady góralskie. Wczoraj miałem okazję brać udział w jednej z nich. Organizatorem było biuro turystyczne Watra. Zainteresowanie było tak duże (69 osób), że zabrakło miejsc w autokarze i biuro podstawiło dodatkowo bus.

Biesiada odbywała się w kolibie (duży drewniany szałas z klepiskiem i ogniskiem) w Wiśle Czarne. Do tańca przygrywała kapela góralska "Watra". W ramach opłaty  za wejście (55 zł) goście otrzymali po kubku grzańca (za każdy następny trzeba było dopłacić 6 zł) i herbaty oraz kitę z kapustą. Co to jest kita? Ogólnie mówiąc to świńska noga, ale w naszym przypadku był to po prostu plaster szynki podanej na ciepło.  Na program rozrywkowy, oprócz góralskich i biesiadnych melodii granych przez wspomnianą kapelę, składały się jeszcze konkursy o butelkę mioduli (wbijanie gwoździ w pień, dmuchanie w trombitę) oraz gawędy prowadzącego.  Te ostatnie to głównie dowcipy z brodą dłuższą niż Wisła. Niemniej jednak większość uczestników biesiady dobrze się bawiło. No cóż, dla niektórych wystarczą melodie "Zagraj mi piękny Cyganie" czy "Hej, sokoły". Ja oczekiwałem czegoś więcej po góralskiej - jakby nie było - biesiadzie. A oto krótki filmik

P.S. Dzisiaj przez cały dzień utrzymuje się piękna słoneczna pogoda. Cudownie jest usiąść na balkonie z widokiem na Czantorię, łykać witaminę D ze słońca i inne witaminy z ... browaru.


Konkurs wbijania gwoździ na czas

Kita z kapustą

Kapela góralska Watra

2 komentarze:

  1. Bardzo fajna inicjatywa a zabawa musiała być rewelacyjna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie aż tak rewelacyjna, ale był to niewątpliwie miły przerywnik sanatoryjnej codzienności :)

      Usuń