sobota, 28 marca 2015

"Rosomak" i żubry



Żubr pod "Rosomakiem"

Nocna podróż pociągiem Intercity "Pogoria" z Gdańska do Pszczyny byłaby nawet przyjemna, gdyby nie jeden drobiazg. Po wejściu do wagonu z kuszetkami zaskoczyła mnie wysoka temperatura w przedziale. Niestety, po kilku godzinach zrobiło się na tyle zimno, że spanie było wręcz niemożliwe. Najciekawsza była reakcja konduktora na zgłoszenie powyższego faktu.

- Za temperaturę w przedziale odpowiada programator - orzekł autorytatywnie i pokazał niewielkie pudełko nad drzwiami przedziału.

Hm, ciekaw jestem, kto odpowiada za programowanie programatora.

W Pszczynie przesiedliśmy się do schludnego pociągu Śląskich Kolei Regionalnych i po nieco ponad godzinnej jeździe dotarliśmy do Ustronia. Jeszcze tylko kilka minut taksówką (18 zł) i już byliśmy w recepcji sanatorium Rosomak.  Sprawnie załatwiliśmy formalności (opłata klimatyczna 3 zł za dobę, karta telewizyjna 4 zł za dobę) i otrzymaliśmy klucze do pokoju na drugim piętrze z widokiem  na miasto i częściowo na Czantorię. Potem odwiedziliśmy pielęgniarkę, zjedliśmy obiad i zaliczyliśmy wstępną wizytę lekarską.

Po południu odbyliśmy pierwsze spacery po okolicy. Do centrum Ustronia schodzi się 20 minut (moim krokiem). Droga powrotna wiedzie pod górę (nasze sanatorium jest najbardziej ze wszystkich oddalone od centrum), więc wymaga nieco więcej czasu. Zwiedziliśmy dzisiaj między innymi Park Kuracyjny, promenadę nad Wisłą oraz odwiedziliśmy sąsiadującą z sanatorium zagrodę z żubrami. Pogoda nie była zbyt sprzyjająca robieniu zdjęć (dużo chmur), ale na szczęście nie padało.

Kolacja była już o 17.30. Potem czas wolny. Internet dostępny tylko w okolicach recepcji. Na szczęście wziąłem ze sobą blueconnect i mogę się nim posiłkować w pokoju. 
Sanatorium "Rosomak"

Posąg Chrystusa przed kościołme, św. Brata Alberta

Wisła i widok na Czantorię



Jedna z wielu rzeźb w Parku Kuracyjnym

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz