niedziela, 15 marca 2015

Nie poprę Komorowskiego



Obserwuję trochę obecną kampanię przed wyborami prezydenckimi i odczuwam spory niesmak. Poszczególni kandydaci, a zwłaszcza ich sztaby wyborcze, skupiają się  nie tyle na prezentowaniu programów, co na dezawuowaniu konkurentów. Wszyscy zresztą widzimy wzajemne ataki pretendentów do objęcia najwyższego stanowiska w naszym kraju. O ile można przymknąć oko na działania kandydatów pozbawionych wszelkich szans na realną walkę o prezydenturę, o tyle trzeba i należy uważnie obserwować zachowanie tych mających, przynajmniej  sondażowo, pozycję liderów.



Osobiście nie podobają mi się sztuczki w wykonaniu ubiegającego się o reelekcję Bronisława Komorowskiego. Być może to nie jego pomysły, ale tak czy owak, on to firmuje. Pierwszy dyskomfort odczułem, gdy zobaczyłem w telewizji transmisję  "dobrowolnego" poparcia kandydatury obecnego prezydenta przez włodarzy bodajże 29 miast w Katowicach. Potem były "dobrowolne" spędy gimnazjalistów
trzymających w rękach chorągiewki z napisem "Popieram Komorowskiego". Z kolei w Rzeszowie czujna ochrona prezydenta zakleiła usta obywatelowi, który rzekomo zakłócał spotkanie z wyborcami. A może on tylko chciał wyrazić swoje zdanie jako mieszkaniec tego  kraju? Podobnych gaf i wpadek było znacznie więcej. Gdzieś tam urzędujący prezydent odwrócił się plecami do zadającego niewygodne pytanie, w innym zaś miejscu nie wpuszczono ludzi na niby otwarte spotkanie. Jak w tej sytuacji można popierać takiego kandydata?



Mój głos nie ma pewnie większego znaczenia. Niemniej jednak oznajmiam publicznie, że Bronisław Komorowski nie może liczyć na moje poparcie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz