czwartek, 26 lutego 2015

Durczok a Komorowski...



Niektóre media, w tym portale internetowe, podniecają się aferą Durczoka, bo tak chyba można nazwać rozgłos towarzyszący znanemu dziennikarzowi. Mówi się o molestowaniu seksualnym i mobbingu. W tle pojawiają się jakieś gadżety erotyczne, biały proszek i tak dalej. Wszystko wskazuje na to, że ktoś postanowił zniszczyć  szefa Faktów TVN. Jego macierzysta stacja powołała nawet komisję do zbadania przypadków ewentualnego molestowania czy mobbingu. Oficjalnie jednak TVN  nie wypowiada się w tej sprawie. Środowisko dziennikarskie generalnie oburzone jest grzebaniem w życiu prywatnym swojego kolegi, chociaż nie ma tu pełnej zgodności. Niektórych zapewne cieszy perspektywa załamania się kariery Kamila Durczoka. Jak każdy z nas, zapewne i on miał i ma wrogów.  Nie w tym jednak rzecz. Osobiście nie zajmuję stanowiska w tej sprawie. Raz, że Durczok jest mi zupełnie obojętny, a dwa - że brak mi wystarczającej wiedzy pozwalającej na próbę oceniania tego człowieka.
Zasadniczym celem tego wpisu jest zwrócenie uwagi na kogoś zupełnie innego. Chodzi o prezydentów miast, którzy niedawno w liczbie 29 poparli w Katowicach kandydaturę Bronisława Komorowskiego na prezydenta.  Gdzie Rzym, a gdzie Krym? - zapyta ktoś. Otóż ja widzę pewne powiązania. Moment składania podpisów przez samorządowców transmitował TVN24. Nie zauważyłem jednak, aby ktokolwiek zwrócił uwagę na fakt, że włodarze poszczególnych miast  poparli kandydaturę obecnego prezydenta na koszt swoich wyborców. Tak, tak! Żaden z nich nie przyjechał do Katowic jako osoba prywatna. Wszyscy natomiast pokryli koszty przelotów (przejazdów) i hoteli z funduszy samorządowych. Pytanie: czy mieszkańcy poszczególnych miast zaakceptowaliby taki sposób rozdysponowania środków z ich podatków? Odpowiedź: Pewnie nie wszyscy, ale nikt ich o to nie pytał. Dochodzimy do sedna sprawy. O rzekomych lub wydumanych winach Durczoka mówią wszyscy, a o wykorzystywaniu stanowisk z nominacji PO do poparcia kandydata tej partii na ponowny wybór na urząd prezydenta  mało kto ma odwagę się odezwać...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz