niedziela, 1 września 2013

Belem i Muzeum C. Guldenkiana




Dziedziniec Klasztoru Hieronimitów







Belem - Klasztor Hieronimitów
Pomnik Odkrywców
Rano wyjazd do Belem. Tramwaj linii nr 15 potwornie zatłoczony. Z tłokiem i kolejkami mieliśmy zresztą dzisiaj jeszcze wiele razy do czynienia. Najpierw staliśmy w ogonku przed Klasztorem Hieronimitów, a później w jeszcze większej kolejce chętnych do wejścia na szczyt wieży Torre de Belem. Wszystko przez to, że w niedziele wstęp do tych oraz innych obiektów o charakterze zabytkowym lub kulturalnym jest bezpłatny.
Pastel de nata
Torre de Belem
Mosteiro dos Jerónimo, czyli wspomniany wyżej klasztor zbudowano w XVI wieku dla uczczenia Vasco da Gamy.  Szczątki tego podróżnika i odkrywcy do dziś spoczywają w tutejszej świątyni.
Po zwiedzeniu klasztoru udaliśmy się do słynnej (istnieje od 1837 roku) Pasteis de Belem na pastel de nata, czyli bardzo słodkie ciastka z nadzieniem, przygotowywane z dużej ilości jaj. Można je posypać cynamonem lub pudrem. Wyroby te cieszą się  dużą popularnością, więc na miejsce przy stoliku trzeba trochę poczekać, mimo iż lokal jest dość duży. Koszt jednej sztuki to 1,05 euro. Mnie udało się zjeść trzy, a moim towarzyszkom po półtora pasteis. Ciastka te są bowiem bardzo sycące.
Muzeum Gulbenkiana
Najedzeni i wypoczęci pomaszerowaliśmy raźno w kierunku jednej z większych atrakcji Lizbony – militarnej budowli Torre de Belem, zbudowanej przy ujściu Tagu do Atlantyku. Po drodze minęliśmy monumentalny Pomnik Odkrywców i sporą marinę. Widoki z wieży tej niewielkiej twierdzy są bardzo urokliwe, ale półgodzinne oczekiwanie na wejście nie należy do przyjemności, zważywszy na duży upał.
Po południu pojechaliśmy niebieską linią metra na Plac Hiszpański, gdzie zwiedziliśmy dwie wystawy fotograficzne w  Muzeum Calouste Gulbenkiana. Pospacerowaliśmy także po tutejszych ogrodach, w których oprócz urokliwych oczek wodnych, licznych gatunków drzew i kwiatów, spotkać można różne ciekawe instalacje artystyczne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz