sobota, 31 sierpnia 2013

Pchli targ i oceanarium



Przed południem przechadzka po pchlim targu w dzielnicy Alfama. Podobnie jak na innych tego typu targowiskach można tu kupić przysłowiowe mydło i powidło. Handlujący nie są jednak tak nachalni jak np. w południowo-wschodniej Europie czy w Turcji.

W małej knajpce wypijamy kawę oraz degustujemy (nie wszyscy) małe ślimaki, gotowane na żywo w skorupkach. Porcja tego lokalnego przysmaku kosztuje 3,5 euro.  Moje zdanie? Da się zjeść, ale na pewno nie będzie to moja ulubiona potrawa.

Lizbona - pchli targ
Tuż po południu jedziemy do oceanarium. Najpierw niebieską linią metra do San Sebastiano, a potem czerwoną do stacji Oriente. Przy okazji wstępujemy do centrum handlowego Vasco da Gama. Tutaj przyszła mi ochota na miejscową wędlinę. Nabyłem więc wyrób o nazwie Moira de lamego. Niestety, po otwarciu opakowania owionął mnie taki zapach, że aż mnie odrzuciło. Smak też nie zachwycił mojego podniebienia. Kiełbasa wylądowała więc w koszu. No cóż, nasz bigos też jest dla innych narodów tylko zgniłą kapustą…

Degustacja ślimaków
Oceanarium w Lizbonie uważa się za największe w Europie. Powstało ono przed piętnastu laty w związku z odbywającymi się tutaj targami Expo. Żyje tu ponoć 25 tysięcy różnych gatunków stworzeń morskich. Nie wiem, ile z nich udało mi się zobaczyć, ale pewnie nie więcej niż tysiąc. Szczególnie zapamiętałem leniwie wylegujące się wydry, smutne pingwiny, duże żółwie, grube tuńczyki i bez przerwy przemieszczające się płaszczki. Bilet na stałą ekspozycję kosztuje 13 euro plus 3 za obejrzenie czasowych.

Oceanarium
Po obejrzeniu morskich i oceanicznych okazów (zabrakło mi tu delfinów) mogliśmy podziwiać najdłuższy w Europie most Vasco da Gama (17,2 km) na rzece Tag oraz biegnącą wzdłuż wybrzeża, od oceanarium po wieżę mostu, kolejkę linową. Rzuciliśmy też okiem na MEO Arena. Niestety, tylko z zewnątrz.







Kolejka linowa i fragment mostu Vasco da Gama

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz