niedziela, 15 lipca 2012

Sztutowo z GER

Trasa dzisiejszego rajdu GER prowadziła do Sztutowa. Była to pierwsza w tym roku wycieczka z moim udziałem, której dystans osiągnął sto kilometrów. Był to także pierwszy wyjazd odbywający się  niemal wyłącznie po drogach asfaltowych.
Spod budynku Lotu wyruszyliśmy o godzinie dziewiątej. Grupa liczyła siedem osób, w tym dwa rodzynki płci żeńskiej. W związku z chwilową nieobecnością Mieczysława rajd prowadził Darek. Jednym skokiem dojechaliśmy do Sobieszewa, skąd po króciutkim postoju udaliśmy się do Świbna. Na prom czekaliśmy zaledwie kilka minut. Za bilety płaciliśmy po 5 zł. Po dalszych pięciu minutach przeprawiliśmy się przez Wisłę  i znaleźliśmy się w Mikoszewie. Stąd już bez żadnego zatrzymywania się pojechaliśmy przez Jantar, Junoszyno i Stegnę do Sztutowa. Kiedy mijaliśmy Muzeum Obozu Stutthof na liczniku miałem 44 kilometry. Po dalszych czterech dojechaliśmy do plaży. Spodziewaliśmy się tu spotkać uczestników mistrzostw świata w poławianiu bursztynu. Wkrótce jednak okazało się, że mistrzostwa, owszem, były, ale zakończyły się bodajże w piątek.  Wyciągnęliśmy zatem kanapki i w asyście rozbestwionych biedronek tudzież występujących w mniejszej ilości os, które niemal bez przerwy nas atakowały, zaczęliśmy się posilać. Na mierzei jest sporo turystów, ale kąpiących się było niewielu. Niestety, pogoda w ostatnich dniach przypomina raczej jesień niż lato. Mimo to Ryszard, jak przystało na rasowego morsa, zaliczył kąpiel w zimnych wodach Bałtyku.
Po niezbyt długim odpoczynku wyruszyliśmy w drogę powrotną. Żeby jednak mieć siły na pokonanie kolejnych pięćdziesięciu kilometrów zatrzymaliśmy się w jednej z licznych na tym terenie smażalni ryb. Osobiście zamówiłem dorsza, którego porcja była tak wielka, że ledwo dałem radę ją pochłonąć. Przyjemność ta kosztowała mnie 21,50 zł.
Po posiłku pojechaliśmy wprost na przeprawę promową do Mikoszewa. Tym razem czekaliśmy na prom nieco dłużej. W końcowym etapie powrotnej drogi nieco zmieniliśmy trasę. Nie jechaliśmy ulicą obok rafinerii, lecz skręciliśmy w kierunku Olszynki. Drogi tam są znacznie gorsze, ale nie wącha się za to spalin samochodowych.
Rajd należy zaliczyć do udanych, a ponad pięć godzin spędzonych na siodełku roweru powinno pomóc zredukować poziom tkanki tłuszczowej.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz