wtorek, 19 grudnia 2017

Minister Suski tylko po polsku



Kariera Marka Suskiego utwierdza mnie w przekonaniu, że mozolne zdobywanie wykształcenia mija się z celem. Ten poseł PiS, do niedawna wiceszef komisji śledczej wyjaśniającej kulisy afery Amber Gold, a obecnie szef gabinetu politycznego premiera Mateusza Morawieckiego, zakończył bowiem swoją edukację na pomaturalnym studium technik teatralnych. Tak się składa, że jest on moim rówieśnikiem i że ja także ograniczyłem się do ukończenia pomaturalnego studium zawodowego, tyle że o kierunku ekonomicznym. Nie o mnie tu jednak chodzi...
Marek Suski wiele razy dał się poznać szerszej publiczności. Nie zawsze od najlepszej strony, ale - jak widać - nawet największe lapsusy w niczym mu nie przeszkodziły. Choćby ten słynny z pytaniem o nazwisko carycy Katarzyny. Ostatnio zaś przeczytałem wspomnienie Romana Giertycha o pewnej konferencji zorganizowanej przez Stolicę Apostolską. Znajdowali się na niej politycy z wielu krajów. Wśród nich był także Marek Suski.  Był, to mało powiedziane! Dostąpił także zaszczytu, że podszedł do niego i nawiązał rozmowę główny sekretarz tej konferencji. Znowu - nawiązał, to za dużo powiedziane! Ów sekretarz próbował bowiem zagajać po angielsku, francusku i niemiecku. Nasz dzielny poseł za każdym razem odpowiadał jednak tylko jednym słowem - Yes. Na pytanie małżonki Giertycha, po co przyjechał na tę konferencję, skoro nie włada żadnym językiem obcym, odpowiedział, że jest posłem z Polski i będzie mówił po polsku.
Jeżeli faktycznie tak było, to minister Suski powinien interweniować u papieża, żeby jego współpracownicy nauczyli się wreszcie mówić po polsku.

1 komentarz:

  1. A to skandal i jeszcze na dodatek nie wstydzi się tego,że jest posłem z Polski i mówi po Polsku.

    OdpowiedzUsuń