czwartek, 1 września 2016

Wokół Czarnej Wody



Wiosną tego roku maszerowałem z kolegą Arturem z Czarnej Wody do Wdzydz Kiszewskich (relacja). Dzisiaj, po prawie pięciu miesiącach, postanowiliśmy znowu odbyć wędrówkę po Borach Tucholskich. Tym razem wystartowaliśmy również z Czarnej Wody, ale udaliśmy się w przeciwnym kierunku niż poprzednio. Spod  dworca kolejowego poszliśmy żółtym szlakiem w kierunku miejscowości Złe Mięso. W Zimnych Zdrojach, przed rzeką Wdą, skręciliśmy jednak w lewo i poszliśmy do Huty Kalnej. Obejrzeliśmy tutaj kościół p.w. św. Józefa z końca XIX wieku oraz okazały budynek plebani.

Wędrowaliśmy głównie leśnymi i polnymi drogami. Tylko na niewielkich odcinkach natrafialiśmy na asfaltowe drogi. Za Młyńskiem minęliśmy leżące po prawej stronie  niewielkie jeziorko. Stąd mieliśmy iść nad Jezioro Niedackie, gdzie zamierzaliśmy się wykąpać. Niestety, na którymś z leśnych skrzyżowań skręciliśmy w prawo zamiast w lewo (oznaczenia na tym szlaku nie są zbyt przejrzyste), w efekcie zamiast do Twardego Dołu doszliśmy do wsi Borzechowo. Wracać nie było już sensu, gdyż za nami było ponad 20 km dość intensywnego marszu (średnia 5,97 km/h). Zatrzymaliśmy się więc na chwilę przy kościele św. Anny, po czym poszliśmy w kierunku Zblewa. Asfaltowa droga bez pobocza niezbyt nadawała się do wędrówki, co wkrótce odczułem (odcisk na dolnej stronie stopy i ból kolana). Przed Zblewem zatrzymał się przygodny kierowca i zapytał, czy nas nie podwieźć. Skorzystaliśmy z oferty i przejechaliśmy około trzech kilometrów.

Podsumowanie: 27 kilometrów w cztery i pół godziny. Spalone ponad dwa tysiące kalorii. Pogoda i samopoczucie świetne. Aha, z Gdańska i z powrotem jechaliśmy pociągiem z przesiadką w Tczewie.
Kościół św.Anny w Borzechowie



Plebania w Hucie Kalnej

Kościół św. Józefa w Hucie Kalnej

Słoneczniki pod Czarną Wodą


Dworzec kolejowy w Zblewie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz