poniedziałek, 29 czerwca 2015

Perypetie z rosyjską wizą






Wiza rosyjska

Przed tygodniem miałem odebrać paszport z wizą rosyjską. Nie zrobiłem jednak tego, bo... Ale po kolei!

Po wejściu do biura usłyszałem pytanie:

- To na ile my się tam umawialiśmy?

- 650 zł wraz z ubezpieczeniem - odpowiedziałem nieco zdziwiony.

- Bo wie pan, to jest dwukrotna wiza komercyjna i ona kosztuje 1100 zł... - starszy z dwóch obecnych w biurze pracowników agencji pośrednictwa zawiesił głos. - Na tranzytową przez Kaliningrad nie byłoby szans.

- Ale właśnie dokładnie o takiej rozmawialiśmy i taką cenę wspólnie ustaliliśmy.

- No dobrze, tylko niech pan nikomu nie mówi, że tak tanio panu załatwiliśmy. A teraz niech pan podpisze odbiór paszportu.

Z rozpędu złożyłem podpis na kserokopii wizy, ale niemal w tej samej chwili zauważyłem, że widnieje tam nazwisko GEMBSKI. Zwróciłem na to głośno uwagę.

- Ale to taka rosyjska transkrypcja - bagatelizował młodszy z pracowników biura. - Tam nie pisze się polskich końcówek - uświadamiał mnie jak małe dziecko.

- Ok. Nie pisze się GĘBSKI, ale na pewno nie GEMBSKI. Powinno być raczej GEBSKI, jak w angielskim - nie ustępowałem.

 Zgodził się ze mną ten starszy. Obiecał, że w ciągu paru dni załatwi zmianę pisowni mojego nazwiska i powiadomi mnie o tym telefonicznie.

Po tygodniu oczekiwaniu zadzwonił do mnie szef Biura Glob  z informacją o możliwości odbioru paszportu z wizą. Na miejscu byłem w przeciągu pół godziny.

- Jednak ta wersja nazwiska jest prawidłowa - oznajmił mi na początek pan Jerzy. - W konsulacie powiedzieli, że tak ma być i już.

- Trochę to dziwne. Sam pan przecież mówił, że występuje literówka - byłem nieco zdezorientowany.

- Wszystko jest dobrze - usłyszałem żarliwe zapewnienie. - Ma pan wizę dwukrotną na 90 dni za niską cenę.

- Ale po co mi na 90 dni? - zdziwiłem się. - Przecież chciałem tylko na okres dwóch tygodni.

- Może pan wcześniej pojechać i dłużej pobyć. Bez żadnej dopłaty.

Nie chciałem już dyskutować o tym, że moje zlecenie było inne. Przypomniałem więc tylko o polisie ubezpieczeniowej, która miała być w pakiecie.

- Ale to jest dodatkowo płatne - nastroszył się pan Jerzy.

- Jak to dodatkowo?! - żachnąłem się. - Przecież umawialiśmy się, że ubezpieczenie będzie w cenie wizy!

- A pan kim jest z zawodu? - padło niespodziewane pytanie.

- A co to ma do rzeczy? - odparłem. - Ale jeżeli koniecznie chce pan wiedzieć, to dziennikarzem - wypaliłem z grubej rury.

- No dobrze, dam panu tę polisę gratis - wyraźnie zmiękł pośrednik wizowy.

Wpisał moje dane do formularza i po chwil wydrukował mi gotową polisę. Opiewa ona na 30 tysięcy Euro. Mam nadzieję, że jest opłacona...

Wnioski? Najlepiej załatwiać wizy bezpośrednio w konsulacie. Jeżeli zaś korzystamy z pośredników, to trzeba dokładnie patrzeć im na ręce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz