czwartek, 25 września 2014

Teraz k...a my



Tematem dnia w polskich mediach jest niewątpliwie informacja o mianowaniu Igora Ostachowicza na szóstego członka zarządu PKN Orlen. Wątpliwości budzi nie tylko fakt, że nominację na prestiżowe stanowisko zyskał on z pominięciem procedur konkursowych. Wielu znawców tematu zarzuca  mu brak odpowiednich kompetencji w zakresie przemysłu naftowego. Krytycy tej decyzji, zwłaszcza z opozycji, podnoszą fakt, iż nowy członek  zarządu Orlenu był przez szereg lat bliskim doradcą Donalda Tuska. Bez ogródek nazywają więc lukratywną synekurę współpracownika byłego premiera nepotyzmem. Coś w tym jest, bo osób z podobnym wykształceniem i doświadczeniem znalazłoby się w naszym kraju znacznie więcej. Niestety, nikt nie dał im szansy, żeby mogli zmierzyć się z Ostachowiczem w warunkach obiektywnego konkursu.
Przy okazji opinię społeczną wzburzyła informacja o zarobkach byłego sekretarza stanu na nowym stanowisku. Fakt, ponad dwa miliony złotych rocznie - to suma abstrakcyjna dla zdecydowanej większości Polaków. Wielu z nas nie ma szans na zarobienie takiej kwoty przez całe życie. Wymieniona suma nie byłaby może aż tak kontrowersyjna, gdyby chodziło o wynagrodzenie w całkowicie prywatnej firmie. Każdy przedsiębiorca ma bowiem prawo robić ze swoimi zyskami wszystko co tylko zechce. PKN Orlen jest jednak spółką w 27 procentach należącą do państwa. A zatem przeznaczanie dwunastu milionów (szacunkowo) na roczne wynagrodzenia dla prezesa, wiceprezesa i czterech członków zarządu  jest sporą przesadą, zważywszy choćby na fakt, że w ubiegłym roku firma zanotowała spadek zysku. Wyniósł on około 90 milionów na prawie 22 tysiące zatrudnionych pracowników.
Dla jasności sprawy - osobiście nie ekscytuję się przypadkiem pana Ostachowicza. Nie on pierwszy i nie ostatni. Podobne praktyki nagradzania wiernych współpracowników funkcjonują i funkcjonowały także w poprzednich rządach. Bezczelność rządzących wcale nie jest zmonopolizowana przez Platformę Obywatelską. Po prostu cały czas obowiązuje zasada TKM...

1 komentarz:

  1. Nacisk opinii publicznej, a zapewne też "delikatna" sugestia premier Kopacz, spowodowały, iż Igor Ostachowicz nie obejmie intratnej posady.

    OdpowiedzUsuń