środa, 20 listopada 2013

Kosmetyka zamiast restrukturyzacji



Premier Tusk dokonał wreszcie obiecywanej od dawna restrukturyzacji swojego rządu. Nie była ona jednak tak głęboka, jak się spodziewano. Jedyną niespodzianką  było nominowanie na ministra finansów trzydziestoośmioletniego  Mateusza Szczurka. Wcześniej był on analitykiem w ING Banku i nie był związany z polityką. Inne zmiany określić można mianem czysto kosmetycznych.  Czy ma bowiem większe znaczenie fakt, że stanowisko ministry Muchy objął minister Biernat? Podobnie nie należy wiązać większych nadziei ze zmianami  w resortach edukacji i szkolnictwa wyższego, gdzie zmieniły się jedynie nazwiska pań. O zamianie Boniego na Trzaskowskiego nie warto mówić, bo to już było wcześniej ukartowane.  Pewną formą oszczędności określić można natomiast powierzenie pani Bieńkowskiej funkcji wicepremiera i szefowej dwóch ministerstw.
Oczekiwania opinii publicznej były na pewno większe. Spodziewano się bowiem zmian także na stanowiskach ministrów zdrowia i spraw wewnętrznych. Co bardziej złośliwi mówili zaś i nadal mówią, że przede wszystkim wymieniony powinien zostać premier. A to przez analogię do piłki nożnej – ulubionego sportu Donalda Tuska. Wiadomo bowiem od dawna, że za niepowodzenia drużyny odpowiada w pierwszym rzędzie jej selekcjoner. Coś w tym jest, tylko czy któryś trener odszedł dobrowolnie? Tusk może i jest zmęczony rządzeniem, ale na pewno nie ma przesytu władzą…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz