wtorek, 25 czerwca 2013

Kaczyński o Tusku



Parę dni temu wyszło na jaw, że politycy z PO, zwłaszcza członkowie rządu, kupują sobie z partyjnych pieniędzy garnitury oraz robią zakupy w sklepach z winami i cygarami. Donald Tusk próbował to jakoś usprawiedliwić, tłumacząc się m.in. z kupna sukienek dla żony. Spośród licznych głosów oburzenia, jakie pojawiły się w Internecie, warto zacytować Bogusława Kaczyńskiego:

Drodzy Przyjaciele,
Szalenie mnie zbulwersowała wypowiedź premiera Tuska, który przekonywał społeczeństwo do celowości, ba, nawet konieczności kupowania z funduszy partyjnych, a tym samym z naszych podatków, garniturów i butów członkom rządu, a własnej żonie sukienek. Jest to – zdaniem premiera – konieczne, aby godnie reprezentować kraj na arenie międzynarodowej. Pragnę stanowczo zaprotestować przeciw takiemu rozumowaniu. Przez 50 lat reprezentowałem Polskę na świecie. Występowałem w telewizjach: w Nowy Jorku, Toronto, Hawanie, Rzymie, Hamburgu, Monachium, nawet w Ułan – Bator . Prowadziłem wielogodzinne „Dni Polskie”. Do Hawany jeździłem aż trzy razy. Zapraszano mnie tam na życzenie telewidzów, którzy obdarzyli mnie wielką sympatią i uznaniem.
Pragnę oświadczyć, że na wszystkie występy telewizyjne w kraju i zagranicą zakładałem wyłącznie własne garnitury, koszule i buty. Prywatne muszki i krawaty. Do głowy mi nie przyszło, aby poprosić Telewizję Polską, żeby kupiła mi na występ ubranie. Nigdy nie otrzymałem od telewizji nawet agrafki do przypięcia fantazyjki w butonierce. Nie wiedziałem nawet, że takie pomysły mogą komukolwiek przyjść do głowy.
Ale to były inne czasy. Moralność i przyzwoitość ludzi była także inna.
Pozdrawiam Was serdecznie i zachęcam do radowania się latem, które nagle wybuchło. Bądźcie idealistami, bo naprawdę warto!

A to już mój komentarz: Sama prawda, ale przecież nasi politycy są bardzo biedni. Jednego nie stać na pokrycie kosztów przegranego procesu, innego zaś na kupno sukienki dla żony. Ciekaw jestem tylko, co zrobili z kasą pobieraną przez wiele lat zasiadania w ławach sejmowych...

Dla jasności – pisząc o polityku (byłym), którego niby nie stać na zapłacenie kosztów przeprosin, miałem na myśli Jana Rokitę, który niedawno użalał się na polską sprawiedliwość. Biedaczysko siedzi we Włoszech i martwi się perspektywą pracy na czarno, żeby ukryć dochody przed komornikiem. Żałosne…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz