niedziela, 9 grudnia 2012

Znowu o zbieractwie


Meteory

Czasami zastanawiam się, czy takiemu staremu facetowi jak ja, wypada afiszować się z tak mało poważnym hobby jak zbieranie drobiazgów typu znaczki pocztowe czy miniaturki alkoholi.  Niektórzy uważają kolekcjonowanie tego rodzaju przedmiotów za dziecinadę, a jeszcze inni znacząco pukają się w czoło, nie mówiąc głośno o tym, co sądzą o stanie umysłu zbieracza. Zrozumienie wykazują jedynie ci, którzy sami mają jakieś pasje i zainteresowania. Jeżeli bowiem kogoś nic nie fascynuje, a jego egzystencja ogranicza się tylko do konsumpcji, kopulowania i wydalania, to oczywiste jest, że będzie nazywał dziwakiem każdego, kto odbiega od tego schematu.
Wracając do moich kolekcji, to po znaczkach pocztowych, opakowaniach po chlebie norweskim i miniaturkach alkoholi, zacząłem zbierać także otwieracze do butelek. Ich kolekcja nie jest póki co zbyt liczna, gdyż nie zbieram ich na zasadzie przypadku. Każdy z nich musi bowiem pochodzić z kraju czy miasta, które osobiście odwiedziłem. Te kiczowate często drobiazgi, oprócz swojej praktycznej funkcji, mają dla mnie znaczenie sentymentalne.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz