czwartek, 22 lutego 2018

Falstart Adamowicza



Paweł Adamowicz

Nie będę ukrywał, że decyzja Pawła Adamowicza o ponownym kandydowaniu na prezydenta Gdańska po prostu mnie wkurzyła. Może nie wszyscy pamiętają, ale na początku obecnej kadencji obiecywał on publicznie, że po raz ostatni zostaje prezydentem. Ba, jeszcze parę tygodni temu podtrzymywał tę obietnicę!

Żeby była jasność - osobiście nic nie mam do Pawła Adamowicza. W swoim czasie nawet go popierałem. Nie lubię jednak ludzi chwiejnych. Jeżeli raz coś się powie, to należy się tego trzymać. Nie można być chorągiewką na wietrze.

Słowność i dotrzymywanie obietnic to jeden aspekt sprawy. Drugi dotyczy przywiązania do stołka. Paweł Adamowicz z samorządem związany jest już 28 lat, z czego przez cztery był szefem rady miejskiej, a przez ostatnie dwadzieścia prezydentem. Gdyby był on nawet najuczciwszym człowiekiem na świecie, w co mocno wątpi prokuratura, to przez tyle lat nie uchroniłby się przed popadnięciem w sieć rozmaitych układów i uzależnień. A to nie jest zdrowe! Ani dla niego, ani dla miasta.

Paweł Adamowicz twierdzi, że chce obronić Gdańsk przed rządami PiS. Ok, mogę to zrozumieć. Jeżeli jednak stanie do walki z niedawnymi kolegami lub koleżankami z PO (o ile ta ostatnia wystawi Wałęsę lub Pomaskę), to doprowadzi do rozdrobnienia głosów i w efekcie odda prezydenturę kandydatowi Prawa i Sprawiedliwości.

Jako gdańszczanin od 35 lat informuję niniejszym, że tym razem Adamowicz nie otrzyma mojego głosu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz