poniedziałek, 25 września 2017

To miejsce mnie wybrało...


Afrykańskie trofeum Sapiehy w Krasiczynie

Wczoraj pojechaliśmy w rejon Pogórza Przemyskiego. Program zwiedzania był dość bogaty: Krasiczyn, Przemyśl, Kalwaria Pacławska i Arłamów. W drodze do Krasiczyna przejeżdżaliśmy przez przełęcz (620 m. n.p.m.)  w Górach Słonnych. Znajdują się tu jedne z najdłuższych w Polsce serpentyn. W tej chwili jest ich 18, a przed wojną było jeszcze więcej. Już w latach trzydziestych ub. wieku przebiegała tędy trasa rajdu samochodowego Kraków - Lwów. Wtedy nie było jeszcze asfaltowej nawierzchni. Przyjeżdżała tu m.in. Mira Zimińska- Sygietyńska. Obecnie co roku w czerwcu odbywa się tutaj Bieszczadzki Wyścig Górski zaliczany jest jako runda Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski.
Po zamku w Krasiczynie oprowadzała nas Ewa Miśniak. Obiekt ten powstał na przełomie XVI i XVII wieku. Początkowo należał, jak wskazuje nazwa miejscowości, do rodziny Krasickich. Potem został przejęty przez Jana Tarłę. W latach trzydziestych XIX wieku kupił go Leon Sapieha. Ród Sapiehów był właścicielem zamku aż do początku drugiej wojny światowej.
Zamek w Krasiczynie
Zamek był wielokrotnie niszczony. Już w 1726 r. zdewastowali go Rosjanie. W 1852 r. zamkowe wnętrza strawił wielki pożar. Podczas ostatniej wojny Rosjanie znowu dobrali się do zamkowych komnat, kradnąc wyposażenie i demolując wnętrza. Od dłuższego czasu spadkobiercy dawnych właścicieli starają się o zwrot zamku.
Zamek w Krasiczynie
Rodzina Sapiehów wprowadziła zwyczaj sadzenia drzew po urodzeniu każdego dziecka: dębu w przypadku syna i lipy w przypadku córki. Powstał z tego całkiem pokaźny park. Znajdują się w nim także inne drzewa, np. miłorząb dwuklapowy (japoński). Miejscowa tradycja mówi, że jeżeli obejdzie się go trzy razy wkoło, to spełni się marzenie (nie dotyczy pieniędzy). Najbardziej chyba znanym Sapiehą był urodzony na tym zamku Adam Stefan, późniejszy kardynał i metropolita krakowski.  Zwano go Księciem Niezłomnym. Był mentorem Karola Wojtyły.
Park w Krasiczynie
W Przemyślu zobaczyliśmy najpierw dworzec kolejowy. Nie bez kozery. Jest to bowiem jedna z największych i najokazalszych  (obok tarnowskiej) stacji na linii Kraków - Lwów. Dworzec wybudowano w latach 1859-1860. Później był kilkakrotnie przebudowywany i remontowany. Ostatni gruntowny remont przeprowadzono tuż przed Euro 2012, przywracając dworcowi wygląd sprzed stu lat. Charakterystyczna dla tej stacji jest duża sala balowa (jedna z nielicznych w tego typu obiektach). Zaintrygował mnie też ustawiony na peronie kamień z tablicą upamiętniającą powstanie NSZZ "Solidarność" na węźle PKP Przemyśl - Medyka -
Żurawica. Nie wiem dlaczego, ale dla uczczenia tego faktu wybrano trzynastą rocznicę. Trochę to nietypowe.
Hala dworca w Przemyślu
Spod dworca udaliśmy się na przemyski rynek. Za wyjątkiem Sandomierza jest to bodajże jedyny pochyły rynek w Polsce. Na  środku znajduje się fontanna z niedźwiadkiem, a w części zachodniej pomnik dobrego wojaka Józefa Szwejka; jeden z dwóch w Polsce (drugi jest w Sanoku). Szwejk siedzi na skrzyni z amunicją z kuflem Tyskiego w jednej i fajką w drugiej ręce. Nos ma świecący od częstego głaskania przez turystów.
Dzielny wojak Szwejk
Trafiamy na przygotowania do mającej się odbyć na rynku przysięgi żołnierzy  3. Podkarpackiej Brygady Wojsk Obrony Terytorialnej im. płk Łukasza Cieplińskiego. Zanim jednak odbędzie się ta uroczystość, zwiedzamy sobór greckokatolicki św. Jana Chrzciciela. Niegdyś była to świątynia jezuitów (wybudowali ją w pierwszej połowie XVII wieku), później kościół garnizonowy. W 1991 roku Jan Paweł II przekazał obiekt grekokatolikom. Z okazji 25.lecia tego wydarzenia obok wejścia do soboru umieszczono tablicę pamiątkową. Znajdują się na niej między innymi słowa papieża: Przekazuję tę świątynię na wieczystą własność Wam, drodzy Bracia i Siostry obrządku greckokatolickiego, zwanego bizantyjsko-ukraińskim (...) kościół ten ustanawiam dziś Katedrą Diecezji Biskupa Waszego obrządku.
Ikonostas w katedrze grecko-katolickiej
Wejście do Archikatedry Przemyskiej
Niedaleko od soboru znajduje się Archikatedra Przemyska. Wystarczy przejść dwieście metrów pod górę ulicą Katedralną. Po minięciu wolno stojącej dzwonnicy dochodzimy do gotyckiej katedry z XVI wieku. Nie mamy wiele czasu na zwiedzanie, bo już zbliżają się żołnierze WOT, którzy przed przysięgą wezmą udział w mszy odprawianej specjalnie dla nich. Z tego powodu zamknięte są też krypty, które normalnie są udostępnione zwiedzającym. Rzucam jeszcze okiem na tablicę upamiętniającą arcybiskupa Ignacego Tokarczuka. Dowiaduję się, że zmarły przed prawie pięciu laty metropolita przemyski (1965 -1993) spoczywa w podziemiach Bazyliki Archikatedralnej. Jest on określony jako "Pasterz niezłomny, budowniczy wielu kościołów w diecezji".
Archikatedra Przemyska
Wspinamy się jeszcze trochę pod górę i dochodzimy do Zamku Kazimierzowskiego. Znajduje się on na wysokości 270 m n.p.m. Przed wejściem do zamku znajduje się spory głaz na betonowym postumencie. Upamiętnia on twórców Konstytucji 3 Maja: Hugo Kołłątaja, Ignacego Potockiego, Stanisława Małachowskiego i Jana Dekerta (prezydenta Warszawy a nie jego syna biskupa). W zamku mieści się Towarzystwo Dramatyczne im. Aleksandra Fredry "Fredreum". Do zwiedzania udostępnione są dwie baszty. Rozciąga się z nich wspaniały widok na panoramę Przemyśla.
Zamek Kazimierzowski
Po zejściu na rynek obserwuję rozpoczęcie ceremonii przysięgi żołnierzy WOT. Wrócili właśnie z mszy w archikatedrze i ustawili się w czworoboku na pochyłym bruku przemyskiego rynku. Jest ich 126. Pod zadaszeniem od strony ratusza siedzą oficjele, w tym wiceminister MON Michał Dworczyk (odczytuje list od A. Macierewicza), posłanka PiS Anna Schmidt-Rodziewicz (czyta list od Marka Kuchcińskiego).
Spacerując po uliczkach Przemyśla natrafiam na sklep motoryzacyjny. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie asortyment. Otóż sklep "Syriusz" przy ul. Jagiellońskiej 5 specjalizuje się w sprzedaży części do Fiata 126p. Interesujący wydaje się być także usytuowany naprzeciwko skup orzechów, fasoli i ziół.
Opuszczamy Przemyśl przy coraz ciemniejszych chmurach. Kiedy dojeżdżamy do Kalwarii Pacławskiej zaczyna solidnie lać. Wchodzimy więc szybko do wnętrza kościoła wchodzącego w skład Sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej Kalwaryjskiej. Znajduje się tu obraz Matki Boskiej Kalwaryjskiej. Nie wiadomo dokładnie kiedy powstał, ale pewne jest, że znajdował się kiedyś w klasztorze franciszkanów w Kamieńcu Podolskim. Do Kalwarii Pacławskiej trafił ok. 1679 roku. Był tu już wtedy klasztor franciszkanów i kościół.  Sanktuarium znajduje się na wysokości 465 m n.p.m. W celu lepszego widoku zbudowano tu drewnianą wieżę. Niestety, wczoraj była zamknięta. Poza tym i tak niewiele było widać spoza ściany deszczu i mgły.
Matka Boża Kalwaryjska
Do pobliskiego Arłamowa docieramy o zmierzchu. Mieścił się tu kiedyś komfortowy ośrodek wypoczynkowy Urzędu Rady Ministrów. Nazywano go Księstwem lub Republiką Arłamów. Po stanie wojennym szerzej znany jako miejsce internowania Lecha Wałęsy. Obecnie znajduje się tu luksusowy czterogwiazdkowy hotel (noc w pokoju 2-osobowym od 900 zł), pole golfowe, lądowisko dla helikopterów, kompleks narciarski i wiele innych atrakcji. Pojawia się tu wiele znanych osób, o czym świadczą zdjęcia umieszczone na ścianach hotelowego holu. Bywali tu m. in. prof. Jerzy Bralczyk, Bronisław Komorowski, zmarły niedawno Grzegorz Miecugow, Małgorzata Ostrowska, Jarosław Kuźniar, Jakub Błaszczykowski, Joanna Brodzik. Odwiedził to miejsce także wspomniany Lech Wałęsa. Tym razem dobrowolnie w roku 2014. Napisał wtedy: To miejsce mnie wybrało i ja też wybrałem.

Trofeum w Krasiczynie


Baszta Szlachecka w Krasiczynie


Zamek w Krasiczynie


Dworzec kolejowy w Przemyślu


Ratusz w Przemyślu



W drodze na mszę



Sobór grecko-katolicki

"Wojacy" CK




Przysięga żołnierzy WOT



Wieża widokowa w Kalwarii Pacławskiej

Kalwaria Pacławska


Arłamów

W hotelu "Arłamów"

L. Wałęsa powtórnie w Arłamowie




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz